Kolejny rok z rzędu polscy rolnicy mierzą się z poważnym zagrożeniem suszą rolniczą. Po fali upałów pod koniec czerwca, kiedy temperatura w wielu regionach przekroczyła 40°C, sytuacja w uprawach zbóż, owoców i warzyw staje się krytyczna. Według najnowszych danych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego (IUNG-PIB) z 14 lipca 2026 roku, susza dotknęła już 1623 gminy w przypadku zbóż jarych (65% wszystkich gmin w kraju), a także znaczną część upraw rzepaku, krzewów owocowych i truskawek. Najbardziej zagrożone są województwa kujawsko-pomorskie, mazowieckie, lubelskie i lubuskie.
Skala zagrożenia według IUNG-PIB
System Monitoringu Suszy Rolniczej IUNG-PIB wskazuje, że susza rolnicza występuje obecnie dla dwunastu grup upraw. Oprócz zbóż jarych i ozimych, poważnie zagrożone są: krzewy owocowe (1012 gmin – 40,8%), truskawki (1214 gmin – 48%), rzepak i rzepik (1004 gmin – 40,5%), a także kukurydza na ziarno i kiszonkę (537 gmin – 21,6%). W nieco lepszej sytuacji są drzewa owocowe – susza dotknęła jedynie 94 gminy (3,7%), głównie w województwie lubelskim. Wiosenne przymrozki już wcześniej spowodowały ogromne straty w sadach, a teraz upały dopełniają zniszczeń.
Nawadnianie kroplowe – skuteczne, ale kosztowne
W walce z suszą rolnicy sięgają po nowoczesne metody nawadniania. Jedną z najskuteczniejszych jest nawadnianie kropelkowe, które dostarcza wodę bezpośrednio do korzeni roślin, minimalizując straty przez parowanie. System ten sprawdza się w sadach, ogrodach warzywnych i uprawach szklarniowych, ale wymaga znacznych nakładów finansowych. Na dużych areałach, takich jak pola zbóż, lepsze są tradycyjne zraszacze. Eksperci podkreślają jednak, że nawadnianie kroplowe to rozwiązanie doraźne – bez systemowych zmian w gospodarce wodnej trudno będzie trwale przeciwdziałać skutkom suszy.
Potrzeba strategii wodnej w ramach WPR
Dr inż. Mikołaj Troczyński, specjalista ds. OZE w WWF Polska, zwraca uwagę, że woda nie ma własnego, dedykowanego programu w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. „To paradoks – woda jest kluczowa, a brakuje jej coraz bardziej. Potrzebujemy odrębnej osi działań łączącej rolnictwo, środowisko i inne sektory” – mówi. Jego zdaniem Polska, nie mając lodowców, musi zatrzymywać wodę opadową tam, gdzie spada. Straty w rolnictwie z powodu niedoboru wody szacuje się na 3–11 mld zł rocznie. Troczyński postuluje spójną krajową strategię wodną, wpisaną w WPR, która wspierałaby działania w skali całych zlewni i finansowała inwestycje w retencję.
Ministerstwo: zmiana myślenia konieczna
Dr inż. Bogdan Pomianek, zastępca dyrektora Departamentu Wspólnej Polityki Rolnej w MRiRW, podkreśla, że w obecnym Planie Strategicznym WPR Polska skupia się na retencji glebowej i środowiskowej. „Kluczowe jest zwiększanie zawartości materii organicznej w glebie, co buduje odporność na suszę. Ważne są też zadrzewienia śródpolne i zatrzymywanie wody opadowej w gospodarstwie” – wyjaśnia. Urzędnik apeluje o zmianę podejścia: „Nie możemy traktować suszy jako zjawiska wyjątkowego. Dziś funkcjonujemy w warunkach permanentnej suszy i do tego musimy się dostosować”.
Nadchodzące dni przyniosą kolejne upały – temperatura znów zbliża się do 30°C. Bez systemowych rozwiązań, zarówno na poziomie gospodarstw, jak i polityki unijnej, polskie rolnictwo będzie coraz bardziej narażone na straty. Więcej na ten temat w artykule Aleksandry Krzysztoszek na portalu AgroNews.
