Sukcesja w rolnictwie: hektary nic nie znaczą bez następcy

Sukcesja w rolnictwie: hektary nic nie znaczą bez następcy

Dlaczego warto zadbać o następcę w gospodarstwie?

Robert Szymczak, prowadzący gospodarstwo nasienne w Wielkopolsce, w rozmowie dla Kanału Rolniczego PL zwraca uwagę na kluczowy aspekt sukcesji – wychowanie następcy. Jego zdaniem, powiększanie areału czy modernizacja sprzętu nie mają sensu, jeśli nie ma komu przekazać gospodarstwa. Szymczak podkreśla, że następcy nie da się wychować jedną decyzją – to proces wymagający lat pracy i cierpliwości.

„Dzieci muszą popełniać błędy”

Właściciel firmy Nasiona Szymczak radzi, by pozwolić młodym na błędy, najlepiej pod okiem ojca. Lepiej, by syn stracił 20 tysięcy złotych na swoim błędzie, niż później 200 tysięcy. Ważne jest, by błędy omawiać na bieżąco, a nie wywoływać awanturę. Szymczak podaje przykład z pola: zamiast krzyczeć, lepiej podejść i wytłumaczyć, co poszło nie tak.

Spór ojca z synem to zaleta, nie problem

Robert Szymczak uważa, że ścieranie się pokoleń w gospodarstwie to wartość. Syn, który ma własne zdanie, wykazuje pasję i zaangażowanie. „Dużo ojców narzeka: a, bo syn ma swoje zdanie. Ojcowie, mówię wam: to są najlepsi synowie” – mówi Szymczak. Podkreśla, że w sukcesji chodzi nie tylko o formalne przekazanie majątku, ale o realną możliwość podejmowania decyzji przez młodego rolnika.

Gospodarstwo to nie wszystko

Najcenniejsze w gospodarstwie nie są hektary ani maszyny, ale rodzina i następcy. Szymczak apeluje, by nie zaniedbywać wychowania dzieci na rzecz powiększania areału. „Co z tego, że dzięki temu osiągnąłeś większy areał, ale nie masz komu tego przekazać?” – pyta retorycznie. Jego zdaniem, sukcesja zaczyna się od rozmowy, prawa do błędu i własnego zdania, a nie od podpisu na akcie notarialnym.

Artykuł pochodzi z serwisu Wiadomości Rolnicze Polska.

Fot. Pexels / Nipan Chawcharernpon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *