Paweł Glanc, rolnik z miejscowości Rzeszyn w gminie Jeziora Wielkie (powiat mogileński), podzielił się swoimi doświadczeniami z użytkowania ciągnika Case IH Puma przez ostatnie pięć lat. Maszyna przepracowała w tym czasie 1,2 tys. motogodzin, a jej zakup okazał się trafną decyzją, zwłaszcza w kontekście pandemicznych zawirowań rynkowych.
Zakup przed pandemią – opłacalna inwestycja
Glanc zamówił ciągnik w grudniu 2019 roku, jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19, która wkrótce sparaliżowała globalne łańcuchy dostaw. Początkowo diler obiecał dostawę na marzec 2020 roku, ale z powodu lockdownu i problemów produkcyjnych maszyna dotarła do gospodarstwa dopiero na początku czerwca. Dzięki złożeniu zamówienia według przedkryzysowego cennika, rolnik uniknął późniejszych podwyżek cen, które były efektem inflacji i wzrostu kosztów energii wywołanego wojną w Ukrainie. „Z perspektywy czasu była to bardzo opłacalna i udana inwestycja” – ocenia Glanc.
Bezawaryjny poprzednik – Maxxum
Decyzja o wyborze Case IH nie była przypadkowa. Od 2009 roku rolnik użytkował ciągnik Maxxum o mocy 115 KM, który przez 16 lat przepracował 6,5 tys. motogodzin i praktycznie nie sprawiał problemów. Jedyna awaria – zerwane tarcze – wynikała z błędu użytkownika (włączenie przedniego napędu podczas jazdy). „Przestrzeganie zaleceń producenta zupełnie wystarczy do cieszenia się bezawaryjną maszyną” – podkreśla Glanc. Z czasem Maxxum zaczął mieć trudności z ciężkimi pracami, zwłaszcza przy transporcie cebuli (dwie przyczepy o ładowności 12–14 t każda), co skłoniło rolnika do poszukiwania mocniejszego ciągnika.
Dlaczego Puma, a nie używany?
Przed zakupem Glanc rozważał rynek maszyn używanych, ale nie znalazł odpowiedniego egzemplarza w dobrym stanie technicznym i z umiarkowanym przebiegiem. „Nie chciałem inwestować w maszynę z przebiegiem 7–8 tys. mth. Nowy traktor nie ma historii – wiem, jak jest eksploatowany” – tłumaczy. Dodatkowo dobre zbiory cebuli i satysfakcjonująca cena surowca zapewniły środki finansowe na zakup nowego ciągnika.
Specyfikacja i koszty eksploatacji
Puma została zamówiona z większymi oponami (lepsza trakcja), pakietem lepszego oświetlenia roboczego, skórzanym wentylowanym fotelem oraz przednim TUZ. Przeglądy wykonywane są co 300 motogodzin. W okresie gwarancyjnym (standardowo 2 lata, wydłużona o rok do 3 lat) serwisowały je autoryzowane stacje. Po wygaśnięciu gwarancji Glanc zleca przeglądy znajomemu mechanikowi, byłemu pracownikowi autoryzowanego serwisu. Duży przegląd przy 1,2 tys. mth kosztował 7 tys. zł – obejmował m.in. wymianę filtrów jezdnego i hydraulicznego. Materiały zamawiane są w firmie Zip Agro z Wąbrzeźna, która przygotowuje zestawy na podstawie numeru VIN i przebiegu.
Gospodarstwo i plany na przyszłość
Gospodarstwo Pawła Glanca liczy 50 ha, a w strukturze zasiewów dominują zboża, buraki, cebula oraz kukurydza na ziarno i kiszonkę. Rolnik utrzymuje także 60 sztuk bydła opasowego. Cebula sprzedawana jest na lokalnych rynkach oraz do firm zajmujących się jej obieraniem i konfekcjonowaniem. Puma służy do najcięższych zadań, takich jak orka pługiem 4-skibowym, a jej stosunkowo niski przebieg (1,2 tys. mth w 5 lat) wynika z posiadania innych ciągników. Glanc planuje użytkować Pumę przez wiele kolejnych lat, dbając o regularne przeglądy i stosowanie oryginalnych materiałów eksploatacyjnych.
Fot. Pexels / Theo Felten
