Rynek trzody chlewnej odbija – ubojnie podnoszą ceny skupu

Rynek trzody chlewnej odbija – ubojnie podnoszą ceny skupu

Po kilku tygodniach spadków na krajowym rynku trzody chlewnej nastąpiło wyraźne odbicie. Ceny skupu tuczników wzrosły, a największe zakłady mięsne coraz aktywniej poszukują surowca. Powodem jest mniejsza podaż żywca, słabnący import z południa Europy oraz utrzymujące się wysokie zapotrzebowanie ubojni.

W 30. tygodniu 2026 roku średnia cena tuczników w klasie E wzrosła do około 6,00 zł/kg w wadze bitej ciepłej. Oznacza to, że krajowe stawki zbliżyły się do poziomu wynikającego z niemieckiego notowania VEZG, które nadal wynosi 1,40 euro/kg. Co istotne, ceny w Polsce rosną, podczas gdy VEZG pozostaje bez zmian, co wskazuje, że źródłem wzrostów jest przede wszystkim sytuacja podażowo-popytowa na rynku krajowym.

Zakłady mięsne potrzebują większej liczby świń, aby utrzymać produkcję. Jednocześnie dostępność tuczników w kraju pozostaje ograniczona, dlatego przetwórcy coraz częściej podnoszą cenniki i bezpośrednio zabiegają o dostawy od hodowców. Z rynku napływa coraz więcej informacji o rosnącej liczbie ubojów realizowanych przez krajowe zakłady. Sprzedaż wieprzowiny do sieci handlowych utrzymuje się na zbliżonym poziomie, dlatego przetwórcy muszą zapewnić sobie odpowiednią ilość surowca. Największe podmioty podnosiły w ostatnim tygodniu stawki nawet o 50–60 gr/kg. Tak silne korekty pokazują, że rynek zaczyna odczuwać niedobór tuczników gotowych do sprzedaży.

Jednym z czynników wspierających polski rynek jest ograniczenie dostaw z południowej Europy. Wysokie temperatury w Hiszpanii wpływają na tempo wzrostu świń i pogarszają wyniki produkcyjne. Podczas upałów zwierzęta pobierają mniej paszy, a dobowe przyrosty spadają. W konsekwencji tuczniki później osiągają masę ubojową, co zmniejsza bieżącą podaż żywca. Mniejsza dostępność hiszpańskiej wieprzowiny ogranicza konkurencję importową na polskim rynku. Krajowe zakłady, które wcześniej mogły uzupełniać braki surowcem z zagranicy, muszą obecnie mocniej zabiegać o świnie od polskich producentów.

Wzrost cen zmienił również zachowanie producentów. Część rolników ogranicza bieżącą sprzedaż i przesuwa dostawy, oczekując dalszych podwyżek. Takie działanie dodatkowo zmniejsza liczbę świń dostępnych na rynku. Zakłady, które muszą realizować kontrakty i utrzymać rytm produkcji, są więc zmuszone oferować wyższe stawki. W krótkim okresie takie zachowanie może wzmacniać trend wzrostowy. Należy jednak pamiętać, że zbyt długie przetrzymywanie świń oznacza wzrost kosztów żywienia, ryzyko przekroczenia optymalnej masy ubojowej oraz możliwość potrąceń w skupie.

Obecna sytuacja pokazuje, że przewaga negocjacyjna zaczyna częściowo przechodzić na stronę producentów. Jeszcze kilka tygodni wcześniej zakłady obniżały cenniki, powołując się na słabą sytuację w Niemczech i dużą dostępność mięsa. Teraz układ sił się zmienia. Przy mniejszej podaży żywca i utrzymującym się zapotrzebowaniu ubojni odbiorcy nie mogą już tak łatwo narzucać niższych cen. Najbardziej widoczne jest to w regionach o dużej koncentracji produkcji trzody chlewnej, gdzie kilka zakładów konkuruje o te same partie świń. Producenci otrzymują więcej zapytań, a część odbiorców proponuje indywidualne warunki za większe i regularne dostawy.

Krótkoterminowe perspektywy pozostają korzystne dla producentów świń. Za dalszym wzrostem stawek przemawia kilka czynników: stabilne notowanie VEZG, ograniczona krajowa podaż, mniejszy napływ surowca z Hiszpanii oraz utrzymujące się zapotrzebowanie zakładów. Duże znaczenie będzie miała jednak sytuacja na rynku niemieckim. Utrzymanie ceny VEZG na poziomie 1,40 euro/kg zapewnia względną stabilizację, ale ewentualna kolejna obniżka mogłaby ograniczyć skalę wzrostów w Polsce.

Choć podwyżki są dobrą wiadomością dla producentów, cena około 6,00 zł/kg w klasie E nie oznacza automatycznie powrotu opłacalności we wszystkich gospodarstwach. Wynik ekonomiczny nadal zależy od ceny prosiąt, kosztów pasz, energii, pracy, bioasekuracji oraz zadłużenia gospodarstwa. Szczególnie trudna pozostaje sytuacja producentów, którzy kupowali warchlaki po wysokich cenach i ponosili pełne koszty tuczu w okresie spadających stawek. Rynek daje jednak pierwszy od kilku tygodni wyraźny sygnał poprawy. Jeżeli podaż nadal będzie ograniczona, a zakłady utrzymają wysoką liczbę ubojów, presja na dalsze podnoszenie cen może się utrzymać.

Fot. Unsplash / Christopher Carson

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *