ProducePay stawia na dane i technologię. Firma chce osiągnąć rentowność do końca roku

ProducePay stawia na dane i technologię. Firma chce osiągnąć rentowność do końca roku

ProducePay, platforma cyfrowa działająca na rzecz przejrzystości w sektorze świeżych produktów rolnych o wartości 1,5 biliona dolarów, przechodzi fundamentalną transformację. Zamiast opierać się głównie na kapitale własnym, firma rozwija model agtech i usług danych. Jak twierdzi CEO Patrick McCullough, spółka z Los Angeles powinna osiągnąć rentowność jeszcze w tym roku.

Nowa struktura kapitałowa

ProducePay ogłosiło niedawno pozyskanie 140 milionów dolarów nowego kapitału własnego, którym kierują Avenue Capital i Astanor. Środki te mają wesprzeć nowy mechanizm finansowania, w którym zewnętrzni inwestorzy przejmą większość ryzyka związanego z zaliczkami dla producentów. Firma chce w ten sposób zwiększyć skalę działania przy jednoczesnym ograniczeniu własnego zaangażowania kapitałowego.

W przeszłości ProducePay osiągał roczne zaliczki na poziomie około 800 milionów dolarów, a łącznie w ciągu swojego istnienia przekazał producentom około 2,5 miliarda dolarów. Dzięki nowej strukturze w przyszłym roku firma zamierza udzielić zaliczek o wartości 1 miliarda dolarów, jednocześnie rozwijając warstwę technologiczną integrującą płatności, finansowanie, widoczność i zarządzanie programami w całym łańcuchu dostaw świeżych produktów.

Od kapitału bilansowego do inwestorów zewnętrznych

W nowym modelu ProducePay zachowuje jedynie niewielki udział własny, a większość kapitału pochodzi od zewnętrznych inwestorów, takich jak The i80 Group, AgAide, Thiele Capital Management i Millenium Capital. Jak wyjaśnia McCullough, około 15% kapitału znajduje się w tzw. warstwie „haircut equity”, która jako pierwsza pokrywa ewentualne straty w przypadku niewypłacalności producentów. Pozostałe 85% to finansowanie dłużne zapewniane przez i80 Group.

McCullough podkreśla, że kluczem do pozyskania zewnętrznych inwestorów było przedstawienie 11-letniej historii danych dotyczących każdej zaliczki i każdej spłaty. „Każdy dostawca długu w historii naszej działalności otrzymał z powrotem pełny kapitał i pełne odsetki. Nikt nigdy nie stracił na tym aktywie” – zapewnia. Jego zdaniem udało się stworzyć klasę aktywów, która może być finansowana przez głównego nurtu instytucji finansowych.

Dane z pola nowym źródłem przychodów

Przyszłość ProducePay ma jednak leżeć nie w finansowaniu, lecz w danych i technologii. Firma pierwotnie budowała infrastrukturę danych, aby chronić własny kapitał – agronomowie trafiali na pola, aby monitorować wykorzystanie środków i postęp upraw. W 2023 roku zarząd zdał sobie sprawę, że te dane mogą stać się samodzielnym produktem.

Przykładem jest współpraca z Costco. Agronomowie ProducePay sfotografowali winogrona w polu, zmierzyli poziom cukru i ocenili, czy owoce spełniają wymagania sieci handlowej. Gdy okazało się, że winogrona nie spełniają jednego z kryteriów – długości – ale pod względem pozostałych parametrów są zgodne ze specyfikacją, Costco zdecydowało się przyjąć owoc wcześniej i zapłacić wyższą cenę. „Byliśmy w stanie przesłać ten sygnał cyfrowo z pola w czasie rzeczywistym” – relacjonuje McCullough.

Kto płaci za co?

Zdaniem McCullougha sieci handlowe oczekują przede wszystkim trzech rzeczy: dostaw przez 52 tygodnie w roku, stałej wysokiej jakości oraz stabilności cen. Aby to osiągnąć, potrzebna jest większa widoczność w całym łańcuchu dostaw. ProducePay opracował narzędzia śledzące produkty na poziomie faktury i palety, monitorujące lokalizację, temperaturę, wilgotność i wibracje oraz umożliwiające identyfikację produktu aż do gospodarstwa i pola.

„Zazwyczaj to rolnik płaci za kapitał, a importer za inteligencję. To nowa linia przychodów, która dopiero się rozwija, ale jesteśmy optymistami” – mówi McCullough. Firma nie dąży do eliminacji pośredników, lecz do lepszego dopasowania stron w łańcuchu dostaw. „Jesteśmy przeciwni spekulantom i domom arbitrażowym, które nie wnoszą wartości” – dodaje.

Świeże produkty w stanie ciągłej niestabilności

Strategia ProducePay odzwierciedla specyfikę rynku świeżych produktów, który charakteryzuje się wyjątkową zmiennością. W przeciwieństwie do zbóż, mięsa czy innych kategorii, produkcja owoców i warzyw nie może być łatwo dostosowana do popytu, a produkty nie mogą być magazynowane przez długi czas. McCullough wskazuje, że roczna zmienność cen w sektorze świeżych produktów wynosi 117% – więcej niż w przypadku kryptowalut, ropy czy gazu.

Problem pogłębia fakt, że świeże produkty pozostają w dużej mierze rynkiem spot. „Nie zorganizowaliśmy naszej branży tak, aby mieć stałe ceny terminowe, które usuwałyby zmienność. Ten chaos, który opisuję, niestety sprawia, że gospodarstwa produkujące świeże produkty są na krawędzi przetrwania co drugi rok” – mówi McCullough.

Co dalej?

Firma, która dotychczas koncentrowała się na producentach z Ameryki Łacińskiej dostarczających towary do Ameryki Północnej, rozwija działalność w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Model biznesowy jest w dużej mierze przenośny, choć struktury prawne się różnią, a europejscy nabywcy przykładają szczególną wagę do pozostałości pestycydów i bezpieczeństwa żywności.

„Tworzymy rynek kapitału dzięki naszej wiedzy, ale uważamy, że wielu może dostarczać kapitał. Tym, co nas wyróżnia, jest posiadanie agronomów na całym świecie, którzy przekształcają niecyfrowe informacje w ustrukturyzowane dane i robią z nimi coś inteligentnego” – podsumowuje McCullough. W przyszłości widzi możliwość wykorzystania blockchaina do łączenia podaży i popytu w czasie rzeczywistym lub ustalania cen terminowych dla produktów psujących się. „To duże cele, w których chcemy odegrać rolę. Ale nie możemy zrobić tego sami. Potrzebujemy całej branży” – kończy.

Fot. Pexels / HONG SON

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *