Straty w sadach po wiosennych przymrozkach
Trwa ocena strat w polskim sadownictwie po gwałtownych wiosennych przymrozkach, które nawiedziły kraj w ostatnich tygodniach. Pierwsze szacunki, prowadzone przez komisje terenowe, koncentrują się na plantacjach truskawek, które ucierpiały najbardziej. Według informacji przekazanych przez prezesa Stowarzyszenia Sadowników RP, Mirosława Maliszewskiego, straty są znaczące i mogą mieć długofalowe konsekwencje dla całego sektora.
Przymrozki, które wystąpiły w maju, zniszczyły kwiaty i zawiązki owoców, co w praktyce oznacza drastyczny spadek tegorocznych plonów. Eksperci zwracają uwagę, że podobne zjawiska miały już miejsce w przeszłości, ale ich częstotliwość i intensywność wzrasta, co wiąże się ze zmianami klimatycznymi. W 2023 roku podobne straty odnotowano w województwie lubelskim i łódzkim, gdzie sadownicy stracili nawet 70% plonów.
Branża sadownicza, która jest jednym z filarów polskiego rolnictwa, może odczuć te straty nie tylko na rynku krajowym, ale również na arenie międzynarodowej. Polska jest jednym z największych producentów owoców w Unii Europejskiej, a eksport do krajów takich jak Niemcy, Szwecja czy Wielka Brytania stanowi znaczną część przychodów. Zdaniem analityków, spadek podaży może osłabić pozycję polskich producentów i otworzyć drzwi dla konkurencji z Hiszpanii czy Maroka.
W odpowiedzi na kryzys, sadownicy apelują o szybką pomoc ze strony rządu, w tym o uruchomienie dopłat do ubezpieczeń upraw i wsparcie w ramach programów przeciwdziałania skutkom klęsk żywiołowych. Mirosław Maliszewski podkreśla, że bez natychmiastowej interwencji wiele gospodarstw może upaść, co zagrozi bezpieczeństwu żywnościowemu kraju.
Obecnie komisje szacują straty w poszczególnych regionach. Najbardziej ucierpiały plantacje w centralnej i południowo-wschodniej Polsce. Ostateczne dane będą znane w ciągu najbliższych dwóch tygodni, ale już teraz wiadomo, że tegoroczne zbiory będą rekordowo niskie. Sadownicy przygotowują się do składania wniosków o odszkodowania z Funduszu Gwarancji Rolnych.
W dłuższej perspektywie, aby zminimalizować ryzyko, konieczne są inwestycje w systemy ochrony przed mrozem, takie jak zraszacze czy ogrzewanie sadów. Jednak dla wielu małych gospodarstw takie rozwiązania są zbyt kosztowne. Dlatego branża liczy na wsparcie unijne i krajowe, które pozwoliłoby na modernizację i dostosowanie się do zmieniającego się klimatu.
Foto: images.pexels.com
