Kazachstan, będący dotychczas jednym z największych odbiorców polskich jabłek, intensyfikuje prace nad stworzeniem własnego, nowoczesnego sadownictwa. Kluczowym elementem tego procesu jest import wysokiej jakości podkładek jabłoni z Holandii. Działania te są częścią szerszego programu mającego na celu wyprodukowanie zdrowego, wolnego od wirusów materiału rozmnożeniowego, który posłuży do zakładania nowych sadów.
Według ekspertów, decyzja Kazachstanu wynika z chęci zwiększenia bezpieczeństwa żywnościowego i ograniczenia zależności od niestabilnych rynków zewnętrznych. W ostatnich latach kraj ten zmagał się z wahaniami cen owoców oraz problemami logistycznymi w łańcuchu dostaw. Inwestycja w krajową produkcję ma zapewnić stabilne dostawy jabłek na rynek wewnętrzny, a w dłuższej perspektywie – umożliwić rozwój eksportu do krajów Azji Środkowej.
Holenderskie podkładki, znane z wysokiej odporności na choroby i doskonałego wzrostu, są wykorzystywane w wielu krajach o rozwiniętym sadownictwie. Kazachstan, stawiając na nie, chce skrócić okres dojrzewania nowych sadów oraz zwiększyć plony. Program zakłada również szkolenia dla lokalnych rolników i transfer technologii z Holandii.
Polska, jako jeden z czołowych producentów jabłek w Europie, może odczuć skutki tych zmian w średnim terminie. Choć obecnie Kazachstan pozostaje ważnym rynkiem zbytu, w perspektywie kilku lat popyt na polskie jabłka może spaść. Dla polskich sadowników oznacza to konieczność dywersyfikacji rynków eksportowych i poszukiwania nowych odbiorców, np. w krajach Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu.
Eksperci podkreślają, że rozwój sadownictwa w Kazachstanie to proces długotrwały i kosztowny. Mimo ambitnych planów, minie jeszcze kilka lat, zanim nowe sady zaczną przynosić pełne plony. Niemniej jednak, kierunek obrany przez Astanę jest jasny: uniezależnienie się od importu i budowa własnego, silnego sektora owocowego.
Foto: images.pexels.com
