Robert Szymczak, rolnik specjalizujący się w produkcji zbóż nasiennych, zdradza sekret swojego gospodarstwa – stabilny, 6-letni płodozmian na każdym polu. W rozmowie z redakcją podkreśla, że taki system pozwala mu uniknąć problemów z chwastami i utrzymać wysoką jakość upraw.
Stały cykl upraw
W gospodarstwie Szymczaka każdy areał podlega temu samemu, powtarzalnemu schematowi. – Mamy wieloletni płodozmian w cyklu 6-letnim na każdym polu – wyjaśnia. W cyklu pojawiają się zarówno rośliny dwuliścienne, jak i jednoliścienne. – W tym cyklu mamy dwie rośliny dwuliścienne, czyli buraki i rzepak, oraz rośliny jednoliścienne, czyli zboża i kukurydzę – dodaje. Co ważne, płodozmian nie jest zmieniany z roku na rok w sposób przypadkowy. – Mamy ustabilizowany płodozmian, nie skaczemy – mówi Szymczak.
Zboże po zbożu? Nie w tym gospodarstwie
Najważniejszą zasadą jest unikanie siania zbóż po zbożach. – Zasadniczo nie siejemy w ogóle zbóż po zbożach – podkreśla rolnik. Nie chodzi tylko o unikanie oczywistego wariantu, czyli ozimego po ozimym. – Ani zbóż ozimych po zbożach jarych, ani jarych po ozimych. Tym bardziej po ozimych nie siejemy – precyzuje. Dla Szymczaka ten układ to jeden z największych atutów gospodarstwa.
Efekty widoczne po latach
Choć początkowo taki płodozmian mógł wydawać się nieopłacalny, dziś rolnik dostrzega jego korzyści, zwłaszcza w ochronie pól. – Ten płodozmian, który był nieopłacalny, dzisiaj sprawia, że nie mam najmniejszego problemu ze zwalczaniem chwastów – mówi. Zwraca uwagę na kwestię banku nasion chwastów w glebie. – Ten bank to jest taki bank, gdzie lepiej wszystko roztrwonić – dodaje, sugerując, że gromadzenie nasion chwastów w glebie może być nieświadomie wspierane przez nieodpowiednie praktyki uprawowe.
Obserwacja pola zamiast sztywnego kalendarza
W kwestii uprawy Szymczak odchodzi od schematów. – Wielu gromadzi te nasiona chwastów, bo szybka, głęboka uprawa, niezależnie od warunków – zauważa. U siebie decyzje podejmuje na podstawie obserwacji. – Patrzę, kiedy co, czym uprawiać, jak głęboko, czy jest wilgoć, czy są wschody chwastów – wylicza. Dopiero po takiej ocenie zapada decyzja o terminie i sposobie uprawy. – Czasami uprawka musi być po dwóch tygodniach, a czasami po czterech – mówi. Jego zdaniem kluczowe jest obserwowanie pola, a nie kierowanie się kalendarzem.
Cała rozmowa z Robertem Szymczakiem porusza także tematy następcy, oceny odmian, wody, maszyn oraz pytania, czy rozwój gospodarstwa zawsze musi oznaczać więcej hektarów. Zachęcamy do obejrzenia pełnego materiału na stronie źródłowej.
Fot. Pexels / Péter Borkó
