Od DJ-a do rolnika – nietypowa historia Oskara Pryczyńca
Oskar Pryczyniec, mieszkaniec wsi Smoląg w gminie Bobowo (woj. pomorskie), postanowił całkowicie zmienić swoje życie. Przez 20 lat pracował w gastronomii i jako DJ w Gdańsku, ale pandemia i zmęczenie miastem skłoniły go do radykalnego kroku. „Wstałem po nocce i powiedziałem narzeczonej: wyprowadzamy się na wieś” – wspomina. Tego samego dnia znalazł gospodarstwo, a trzy godziny później był już na miejscu. Tydzień później złożył wniosek o kredyt.
Dziś Oskar prowadzi profil „Farma Oskara” na TikToku i Facebooku, gdzie pokazuje codzienność rolnika bez upiększeń. Jego filmy, często chaotyczne i pełne emocji, przyciągają tysiące widzów. „Pokazuję wpadki – utopiony ciągnik, złamane maszyny, błędy. Inni rolnicy się obrażają, ale to prawdziwe życie” – mówi.
Początki w Smolągu – od 1 ha do 5 własnych i 30 w dzierżawie
Smoląg to mała wieś licząca około 100 mieszkańców, z czego aktywnie żyje mniej niż połowa. Gdy Oskar się wprowadził, miejscowi patrzyli na niego jak na kosmitę – tatuaże, długie włosy, miejskie pochodzenie. „Ale jak zobaczyli, że naprawdę pracuję w polu, zmieniło się nastawienie” – opowiada. Z czasem został nawet sołtysem, co było pierwszym przypadkiem, gdy osoba napływowa objęła tę funkcję.
Gospodarstwo zaczynało się od 1 hektara i siedliska. Dziś Oskar i jego żona mają niecałe 5 hektarów własnych oraz 30 hektarów w dzierżawie. Utrzymują się głównie z koni (10 sztuk) i agroturystyki. „Kury i kozy są bardziej dla dzieci i gości” – dodaje. Oskar ukończył też kurs podkuwacza koni, a żona jest trenerem jazdy konnej. Agroturystyka została nagrodzona, ale nie promuje jej w mediach społecznościowych – woli skupić się na pokazywaniu życia na wsi.
Krytyka systemu dopłat i przyszłość rolnictwa
Oskar nie ukrywa rozczarowania systemem wsparcia dla młodych rolników. „Program ‘Młody rolnik’ to totalna kpina. Zostałem wykluczony, bo mam gospodarstwo dłużej niż 24 miesiące, choć dopiero je buduję” – mówi. Jego zdaniem system premiuje dziedziczenie, a nie realne rozpoczynanie działalności. „Rząd mówi o wsparciu, ale w praktyce to program dla rodzinnych przejęć” – ocenia.
Podkreśla też, że dopłaty nie są pieniędzmi do życia. „Idą na nawozy i środki produkcji, które zdrożały pięciokrotnie. To nie bogactwo, tylko wyrównanie kosztów” – wyjaśnia. Ostrzega, że małe gospodarstwa będą znikać, a rolnictwo w Polsce zmierza w stronę koncentracji. „3% społeczeństwa produkuje żywność – to spadnie do 1%” – prognozuje.
Miasto kontra wieś – dwa światy, jeden problem
Oskar porównuje mentalność mieszkańców miasta i wsi. „W mieście myślą, że rolnik nic nie robi i dostaje pieniądze. Na wsi myślą, że w mieście jest lekko. Prawda jest taka, że wszędzie jest ciężko” – mówi. Zwraca uwagę na brak rąk do pracy zarówno w rolnictwie, jak i gastronomii. „Rolnictwo to najbardziej znienawidzony zawód świata. Ludzie widzą ciągnik na drodze i od razu frustracja” – dodaje.
Mimo trudności Oskar nie żałuje swojej decyzji. „Do miasta nigdy bym już nie wrócił” – kończy. Jego historia pokazuje, że zmiana stylu życia jest możliwa, ale wymaga determinacji, ciężkiej pracy i odporności na krytykę.
