Wasabi z Jedlni-Letniska: dwa lata czekania i liście po 200 zł/kg

Wasabi z Jedlni-Letniska: dwa lata czekania i liście po 200 zł/kg

Rodzinna farma, która postawiła na najbardziej kapryśną roślinę świata

W Jedlni-Letnisku na południowym Mazowszu działa Wasabi Farm Poland – gospodarstwo Agnieszki Firlej-Flisińskiej, które od ponad dekady zajmuje się uprawą wasabi. Rodzina gospodaruje na 16 hektarach, ale to właśnie ta nietypowa roślina stała się ich znakiem rozpoznawczym. Początki sięgają 2014 roku, kiedy to z entuzjazmem próbowano przenieść japońskie metody uprawy na polski grunt. Szybko okazało się, że to nie takie proste.

Pierwsze próby i bolesna lekcja

– W 2014 roku zaczynaliśmy z wielkim entuzjazmem, ale i ogromną naiwnością – wspomina Agnieszka Firlej-Flisińska. – Myśleliśmy, że wystarczy odtworzyć instrukcje z japońskich podręczników. Życie szybko nas zweryfikowało – na początku straciliśmy niemal wszystkie rośliny, bo japońskie metody zupełnie nie sprawdzały się w polskim klimacie.

Zamiast kopiować rozwiązania z Japonii, gospodarstwo zaczęło wypracowywać własną metodę. Dziś rolniczka podkreśla, że kluczem do sukcesu nie jest naśladowanie, ale elastyczność i uważna obserwacja roślin. – Nauczyliśmy się „rozmawiać” z tą rośliną. Tej wiedzy nie dało się kupić ani wyczytać w internecie – okupiliśmy ją latami kosztownych błędów – dodaje.

Dwa lata oczekiwania na zbiór

Wasabi to uprawa dla cierpliwych. Od posadzenia sadzonki do zbioru głównego kłącza mija od 18 do 24 miesięcy. – Wasabi to lekcja ekstremalnej cierpliwości – mówi właścicielka. Przez cały ten czas roślina wymaga codziennej uwagi, a gospodarstwo stara się wykorzystać każdą jej część, działając w duchu zero waste.

Ceny i klienci

Świeże kłącze wasabi sprzedawane jest na sztuki, a cena pojedynczego zaczyna się od 40 zł. Liście i łodygi osiągają ponad 200 zł za kilogram – szefowie kuchni cenią je za chrupkość i delikatnie pikantny profil. Sezonowo dostępne są również kwiaty, również w cenie ponad 200 zł/kg. Odbiorcami są zarówno renomowane restauracje, jak i klienci indywidualni, często świadomi konsumenci szukający prozdrowotnych właściwości wasabi.

Ręczna praca i rodzinne zaangażowanie

Przy uprawie pracuje wyłącznie kilka osób z najbliższej rodziny. Wszystkie czynności – od sadzenia po zbiór – wykonywane są ręcznie. – Te rośliny trzeba nieustannie obserwować, niemal każdego dnia dotykać i sprawdzać ich kondycję. Żaden robot ani algorytm nie zastąpi ludzkiego oka i intuicji – podkreśla rolniczka.

Zagrożenia i plany na przyszłość

Największym zagrożeniem dla plantacji jest nieprzewidywalność samej rośliny. – Jeden niezrozumiały kaprys wasabi potrafi w kilkadziesiąt godzin zniweczyć owoc dwuletniej pracy – mówi właścicielka. Mimo ponad dekady doświadczeń gospodarstwo wciąż uczy się pokory.

Wasabi Farm Poland rozważa współpracę z innymi rolnikami i stworzenie kooperatywy pod wspólną marką. – Chcemy zbudować silną, kontrolowaną kooperatywę, która produkowałaby najwyższej jakości surowiec pod wspólnym szyldem – zdradza plany Agnieszka Firlej-Flisińska. Farma uprawia elitarną odmianę Mazuma, uznawaną za najtrudniejszą w uprawie, ale dającą kłącza o najwyższej jakości.

Historia Wasabi Farm Poland pokazuje, że sukces w niszowej uprawie nie zależy od dużego budżetu, ale od cierpliwości, obserwacji i pokory wobec natury.

Fot. Pexels / Anna Tarazevich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *