Wiosenne przymrozki, które nawiedziły Ukrainę w kwietniu i maju, spowodowały ogromne szkody w sadownictwie. Z najnowszych analiz wynika, że w niektórych regionach kraju straty w uprawach drzew pestkowych mogą sięgać nawet połowy prognozowanych zbiorów. To cios dla lokalnych producentów, którzy już wcześniej zmagali się z trudnościami ekonomicznymi i logistycznymi związanymi z wojną.
Które regiony ucierpiały najbardziej?
Jak informują ukraińskie instytuty badawcze, największe zniszczenia odnotowano w obwodach północnych i centralnych, takich jak Kijowski, Żytomierski, Winnicki i Czerkaski. To właśnie tam temperatury spadały poniżej minus 5 stopni Celsjusza w okresie kwitnienia drzew, co doprowadziło do uszkodzenia kwiatów i zawiązków owoców. W efekcie najbardziej ucierpiały morele, brzoskwinie, wiśnie i śliwy – gatunki szczególnie wrażliwe na nagłe ochłodzenie.
Skutki dla rynku i konsumentów
Eksperci przewidują, że tak znaczący spadek plonów przełoży się na wzrost cen owoców nie tylko na rynku ukraińskim, ale także w krajach sąsiednich, w tym w Polsce, która jest ważnym importerem ukraińskich produktów sadowniczych. Według wstępnych szacunków, ceny moreli i brzoskwiń mogą wzrosnąć nawet o 30-40% w porównaniu do poprzedniego sezonu. Warto przypomnieć, że podobna sytuacja miała miejsce w 2020 roku, gdy wiosenne przymrozki zniszczyły uprawy w wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej, powodując gwałtowny wzrost cen owoców pestkowych.
Reakcja producentów i możliwe rozwiązania
Ukraińscy sadownicy, przyzwyczajeni do coraz bardziej ekstremalnych zjawisk pogodowych, starają się minimalizować straty. Wielu z nich stosuje metody ochrony przed przymrozkami, takie jak zraszanie upraw wodą, używanie specjalnych agregatów do wytwarzania ciepła czy okrywanie drzew agrowłókniną. Niestety, w przypadku tak rozległych i gwałtownych ochłodzeń, te działania często okazują się niewystarczające. – W obliczu zmian klimatu musimy inwestować w bardziej zaawansowane technologie, takie jak systemy przeciwprzymrozkowe oparte na czujnikach temperatury i automatycznym nawadnianiu. To jednak wymaga ogromnych nakładów finansowych, na które wielu małych gospodarstw nie stać – mówi Andrij Krawczuk, ekspert ds. sadownictwa z Kijowskiego Uniwersytetu Rolniczego.
Pomimo trudnej sytuacji, ukraińscy producenci nie tracą nadziei. Liczą na wsparcie ze strony państwa w postaci dopłat do ubezpieczeń upraw oraz programów pomocowych dla poszkodowanych gospodarstw. W dłuższej perspektywie konieczne będzie także dostosowanie struktury nasadzeń do zmieniających się warunków klimatycznych, poprzez wybór bardziej odpornych odmian drzew owocowych.
Foto: images.pexels.com
