Województwo lubelskie zmaga się z poważnym kryzysem w produkcji fasoli. Długotrwała susza oraz ekstremalne temperatury, które wystąpiły w okresie kwitnienia i zawiązywania strąków, doprowadziły do ogromnych strat w uprawach. Rolnicy zgłaszają masowe opadanie kwiatów, zahamowanie wzrostu roślin oraz problemy z wykształcaniem nasion, co w wielu gospodarstwach oznacza straty sięgające 90–100 procent.
Skala zniszczeń i apel o pomoc
Lubelska Izba Rolnicza alarmuje, że sytuacja jest dramatyczna. W swoim stanowisku podkreśla, że fasola jest szczególnie wrażliwa na niedobór wody w krytycznych fazach rozwoju. Tegoroczne fale upałów i brak opadów sprawiły, że na znacznej części plantacji nie wykształciły się nasiona w strąkach. Dla producentów oznacza to nie tylko utratę plonu, ale również utratę zainwestowanych środków – koszty przygotowania gleby, zakupu materiału siewnego, nawozów, środków ochrony roślin, paliwa i pracy maszyn.
Izba Rolnicza podkreśla, że pomoc publiczna nie powinna być liczona wyłącznie w odniesieniu do wartości utraconego plonu. Konieczne jest uwzględnienie rzeczywistych kosztów produkcji, które rolnicy już ponieśli. W przypadku gospodarstw, gdzie straty wynoszą 90–100 procent, rekompensaty powinny zapewnić co najmniej zwrot tych nakładów.
Pilne działanie przed kolejnym sezonem
Samorząd rolniczy apeluje o szybkie uruchomienie mechanizmu pomocowego. Zwraca uwagę, że wypłaty muszą nastąpić przed rozpoczęciem kolejnego sezonu produkcyjnego, aby gospodarstwa miały środki na nowe zasiewy. Postuluje również uproszczenie procedur składania wniosków, aby pomoc trafiła do rolników jak najszybciej.
Jak zaznacza Izba, bez wsparcia część producentów może mieć trudności z odtworzeniem produkcji, co w dłuższej perspektywie wpłynie na rynek fasoli w regionie. Sprawa jest pilna, a skala strat wymaga natychmiastowej reakcji ze strony odpowiednich instytucji.
