Podczas tegorocznej edycji Agro Show w Bednarach Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, wziął udział w rozmowie z Karolem Bujoczkiem na Agro Arenie. Jak podkreślił, z tą wystawą jest związany niemal od początku jej istnienia, co pozwoliło mu z bliska śledzić przemiany zachodzące w polskim rolnictwie – zarówno w technice, jak i w samej organizacji gospodarstw.
Technologiczny skok, jakiego nie było wcześniej
Zdaniem Ardanowskiego postęp, jaki dokonał się w rolnictwie w ostatnich dekadach, jest ogromny. Maszyny prezentowane dziś na wystawach trudno porównywać z tymi z pierwszych edycji Agro Show. – Postęp techniczny i technologiczny jest niesamowity. Dziś mamy dane satelitarne, mapowanie pól, sterowanie maszynami i dostęp do baz danych, które pomagają rolnikowi podejmować decyzje – mówił były minister.
Kolejnym etapem ma być dalsza automatyzacja, w tym rozwój maszyn autonomicznych i robotyzacji. Ardanowski zaznaczył jednak, że sztuczna inteligencja powinna wspierać rolnika, a nie go zastępować. – Pewnie za jakiś czas czeka nas znacznie większa robotyzacja i pojazdy autonomiczne bez kierowców. Sztuczna inteligencja może rolnictwo wspierać, ale mam nadzieję, że człowieka nie zastąpi – dodał.
Gospodarstwa towarowe po latach inwestycji
Wiele gospodarstw towarowych w ostatnich latach mocno inwestowało – kupowano ziemię, maszyny, powiększano stada i modernizowano budynki. Część z nich osiągnęła już wysoki poziom wyposażenia technicznego. Ardanowski uważa, że teraz potrzebne są rozwiązania, które pozwolą takim gospodarstwom nadal funkcjonować i rozwijać się.
– Musi powstać mechanizm, który będzie dawał szansę przede wszystkim gospodarstwom towarowym – tym, które produkują na rynek i w ostatnich latach się rozwijały, kupowały ziemię, maszyny, urządzenia, powiększały stada i inwestowały w budynki. Te gospodarstwa miały być naszą główną siłą – przekonywał.
Były minister zwrócił uwagę na różnice między grupami gospodarstw. Część właścicieli mniejszych gospodarstw od lat czerpie dochody również spoza rolnictwa. Inaczej wygląda sytuacja gospodarstw nastawionych na produkcję towarową. – Trudno wyznaczyć tutaj jedną granicę hektarową, ale gospodarstwa mające 50, 100 czy więcej hektarów często nie mają już możliwości pracy poza rolnictwem. Żyją z tego, co sprzedają na rynku – podkreślił Ardanowski.
Konkurencja z Ukrainy i Ameryki Południowej
Jako jeden z najważniejszych problemów Ardanowski wskazał kondycję rynków rolnych. W rozmowie mówił o konkurencji ze strony produktów sprowadzanych z Ukrainy i Ameryki Południowej. Jego zdaniem otwieranie unijnego rynku na kolejne kierunki importu może pogarszać sytuację europejskich producentów.
WPR po 2027 roku – Polska potrzebuje własnego stanowiska
Karol Bujoczek zapytał byłego ministra również o kształt przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej. Ardanowski odpowiedział, że pierwszym krokiem powinno być ustalenie, czego właściwie Polska chce od przyszłej polityki rolnej. – Przede wszystkim musimy się w Polsce na coś zdecydować i mieć polskie stanowisko. W tej chwili takiego wyraźnego stanowiska nie dostrzegam – powiedział.
Jak poinformował, kierowana przez niego Rada ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP pracuje nad propozycją strategii rozwoju polskiego rolnictwa. – Pracujemy nad stworzeniem nowej strategii rozwoju polskiego rolnictwa, która uwzględni również przetrwanie rolnictwa towarowego i jego dalszy rozwój – zapowiedział.
Ardanowski nie ukrywał sceptycyzmu wobec kierunku zmian unijnej polityki rolnej. Jego zdaniem część dotychczasowych założeń dotyczących wpływu produkcji rolnej na środowisko i klimat nadal pozostaje podstawą działań Komisji Europejskiej. – Nie bardzo wierzę w zasadniczą zmianę polityki rolnej Unii Europejskiej. Otwarcie Europy na żywność z innych regionów świata, która konkuruje z europejską produkcją, nie rokuje dobrze – ocenił.
Odniósł się również do dyskusji nad konstrukcją unijnego budżetu po 2027 roku. Obawia się osłabienia wyodrębnienia pieniędzy przeznaczonych bezpośrednio na politykę rolną i większej konkurencji rolnictwa z innymi potrzebami finansowanymi ze środków UE, takimi jak inwestycje infrastrukturalne czy ochrona zdrowia.
Ponadpolityczna, narodowa polityka rolna
Zdaniem Ardanowskiego odpowiedzią na te zagrożenia powinno być wypracowanie polskiej polityki rolnej, która nie zmieniałaby się całkowicie wraz z każdą zmianą rządu. – Pojawiają się ogromne czarne chmury nad rolnictwem. W dużej mierze od nas zależy, czy w Polsce będziemy umieli wypracować wspólne, ponadpolityczne stanowisko – mówił.
Jego zdaniem problemy rolnictwa nie powinny być wykorzystywane jedynie w bieżących sporach politycznych. – Jeżeli rolnictwo jest rozgrywane doraźną polityką i przypomina się o nim głównie przed wyborami albo przy okazji dożynek, to jest złe. Musimy wypracować narodową politykę rolną opartą na konsensusie różnych sił politycznych – przekonywał.
Taka strategia nie oznaczałaby zamrożenia polityki rolnej na wiele lat. Powinna być modyfikowana wraz ze zmianami gospodarczymi i technologicznymi, ale jej główne cele powinny pozostać stabilne. Chodzi przede wszystkim o to, aby gospodarstwa, które chcą produkować i utrzymywać się z rolnictwa, mogły planować rozwój w dłuższej perspektywie. – Władze się zmieniają, ale potrzebna jest stabilna, wieloletnia polityka rolna. Oczywiście będzie ona modyfikowana, bo zmieniają się czasy, ale powinna dawać tym, którzy chcą zajmować się rolnictwem, szansę utrzymania gospodarstwa i rodziny – podsumował Jan Krzysztof Ardanowski.
Fot. Pexels / wal_ 172619
