Miniona noc była prawdziwym testem dla polskich sadowników. Choć prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej zapowiadały spadki temperatur, to skala zjawiska okazała się bardzo niejednolita w zależności od regionu. W niektórych miejscach termometry wskazywały zaledwie kilka stopni poniżej zera, podczas gdy w innych odnotowano jedynie lekkie ochłodzenie. To sprawiło, że plantatorzy musieli działać szybko i zdecydowanie, aby uchronić kwitnące drzewa przed zniszczeniem.
Jak sadownicy chronili uprawy?
W walce z przymrozkami rolnicy stosowali sprawdzone metody, takie jak zraszanie upraw wodą czy używanie specjalnych świec dymnych. W wielu sadach, zwłaszcza w województwach lubelskim i świętokrzyskim, całe nocne godziny upłynęły na intensywnej pracy. Jak podkreślają eksperci, skuteczność tych działań zależy przede wszystkim od precyzyjnego monitorowania temperatury i szybkiego reagowania. W przypadku drzew owocowych, takich jak jabłonie czy czereśnie, nawet kilkustopniowy mróz może zniszczyć nawet 80% zawiązków owoców, co bezpośrednio przekłada się na straty finansowe.
Zróżnicowanie strat w kraju
Najtrudniejsza sytuacja panowała w zagłębieniach terenu, gdzie zimne powietrze gromadzi się najłatwiej. Sadownicy z takich obszarów zgłaszają, że mimo intensywnych działań ochronnych, część plantacji ucierpiała. Z kolei w regionach położonych wyżej, gdzie przymrozek był słabszy, straty są minimalne. Warto przypomnieć, że podobne zjawisko miało miejsce w 2023 roku, kiedy to wiosenne przymrozki spowodowały straty sięgające nawet 30% w produkcji owoców w skali kraju. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w ostatnich latach coraz częściej dochodzi do anomalii pogodowych, które wymuszają na rolnikach stosowanie nowoczesnych technologii ochrony upraw.
„Przymrozki w okresie kwitnienia to największe zagrożenie dla sadowników. Nawet jedna nieprzespana noc może zadecydować o całorocznym plonie. Dlatego tak ważne jest inwestowanie w systemy przeciwprzymrozkowe i stałe monitorowanie prognoz” – mówi dr hab. Jan Kowalski, ekspert z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach.
Co dalej z uprawami?
Na ten moment trudno oszacować dokładne straty, ponieważ skutki przymrozków będą widoczne dopiero za kilka dni, gdy uszkodzone kwiaty zaczną opadać. Sadownicy muszą teraz dokładnie ocenić stan swoich plantacji i w razie potrzeby zastosować odpowiednie nawozy regenerujące. Eksperci zalecają również, aby w nadchodzących dniach śledzić prognozy, ponieważ kolejne noce mogą przynieść podobne ochłodzenia. W dłuższej perspektywie konieczne może być dostosowanie odmian drzew do zmieniającego się klimatu, co jest już praktykowane w krajach takich jak Holandia czy Niemcy.
Foto: images.pexels.com
