Sezon na młode ziemniaki rozpoczął się w Polsce kilka tygodni temu, ale zamiast oczekiwanych zysków, rolnicy mierzą się z rozczarowaniem. Mimo że są to wczesne odmiany, które tradycyjnie osiągają wyższe ceny, obecna sytuacja rynkowa nie sprzyja producentom. Eksperci zwracają uwagę, że niskie stawki mogą wynikać z nadpodaży na rynku oraz słabszego popytu ze strony konsumentów, którzy w obliczu inflacji ograniczają wydatki.
W porównaniu do ubiegłych lat, ceny młodych ziemniaków spadły średnio o 15-20%, co potwierdzają dane z giełd rolnych. Według analityków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, głównym powodem jest łagodna zima, która przyspieszyła wzrost plonów w wielu regionach Europy. Dodatkowo, import z krajów południowych, takich jak Hiszpania czy Włochy, również wpłynął na obniżenie stawek.
Rolnicy zrzeszeni w Polskim Związku Producentów Ziemniaków podkreślają, że koszty produkcji – od nawozów po energię – stale rosną, co czyni uprawę coraz mniej opłacalną. „Przy obecnych cenach, które wahają się między 1,5 a 2 zł za kilogram, trudno mówić o zysku. Wielu gospodarzy zastanawia się nad ograniczeniem areału w przyszłym sezonie” – mówi jeden z producentów z Mazowsza.
Warto przypomnieć, że Polska jest jednym z największych producentów ziemniaków w Unii Europejskiej, z roczną produkcją sięgającą 7-8 milionów ton. Jednak zmiany klimatyczne i rosnące wymagania rynku stawiają przed branżą nowe wyzwania. Eksperci radzą, aby rolnicy dywersyfikowali uprawy i inwestowali w przechowalnie, które pozwolą sprzedawać ziemniaki w okresach wyższych cen.
Mimo pesymistycznych prognoz, niektórzy producenci liczą na poprawę sytuacji w drugiej połowie sezonu. Jeśli popyt wzrośnie wraz z początkiem roku szkolnego, a podaż się ustabilizuje, ceny mogą nieznacznie wzrosnąć. Na razie jednak niskie stawki nie dają nadziei na zyskowną produkcję.
Foto: images.pexels.com
