Rozpoczęcie sezonu na szparagi w Niemczech odsłania poważny problem branży rolnej – dramatyczny brak rąk do pracy przy zbiorach. Pomimo oferowania wynagrodzeń sięgających nawet 20 tysięcy złotych miesięcznie, plantatorzy wciąż borykają się z niedoborem pracowników sezonowych. Sytuacja ta bezpośrednio przekłada się na rekordowe ceny tego warzywa w sklepach.
Rekordowe ceny w sklepach
Jak podaje portal polsatnews.pl, kilogram szparagów w niemieckich marketach może kosztować nawet 29 euro. Eksperci wskazują na kilka kluczowych czynników napędzających tę zwyżkę. Początek sezonu zawsze wiąże się z mniejszą podażą i wyższymi cenami. Jednak w tym roku na sytuację znacząco wpływa trudność i wysoki koszt zbioru, który wciąż w dużej mierze opiera się na pracy manualnej.
Dlaczego nikt nie chce zarabiać 20 tysięcy?
Paradoksalnie, atrakcyjne finansowo oferty nie znajdują chętnych. Branża szparagowa, podobnie jak cały sektor owocowo-warzywny, od lat zmaga się z malejącym zainteresowaniem pracą sezonową, zarówno wśród obywateli krajów UE, jak i pracowników ze Wschodu. Praca w polu jest fizycznie wymagająca, często odbywa się w trudnych warunkach atmosferycznych i wymaga dużej precyzji oraz szybkości.
Wielu potencjalnych pracowników wybiera dziś stabilniejsze formy zatrudnienia w innych sektorach, takich jak logistyka, produkcja czy usługi, gdzie warunki są bardziej przewidywalne. Ponadto, pandemia i zmiany geopolityczne w Europie Wschodniej dodatkowo ograniczyły przepływ siły roboczej.
Konsekwencje dla rynku i konsumentów
Brak pracowników oznacza wolniejsze i mniej efektywne zbiory, co bezpośrednio ogranicza podaż na rynku. Mniejsza ilość towaru przy niezmienionym popycie prowadzi do wzrostu cen detalicznych. Konsumenci w Niemczech, którzy czekają na pierwsze, najbardziej delikatne szparagi, muszą się liczyć z wyższymi wydatkami.
Dla plantatorów sytuacja jest również niekorzystna. Niezebrane w odpowiednim momencie szparagi tracą na jakości i wartości. W dłuższej perspektywie, chroniczny brak siły roboczej może zmuszać rolników do ograniczania areału upraw lub inwestycji w kosztowną mechanizację, co również wpłynie na strukturę kosztów i finalną cenę produktu.
Trud i koszty zbioru oraz początek sezonu tłumaczą wysokie stawki – podaje polsatnews.pl.
Kryzys kadrowy w rolnictwie przestaje być problemem wyłącznie branżowym, a staje się wyzwaniem dla całego łańcucha dostaw żywności, którego finałem jest wyższa cena na półce sklepowej.
Foto: pliki.sadyogrody.pl
