Larry Kotch, założyciel FlyBox, twierdzi, że branża hodowli owadów przechodzi „bolesną korektę”. Firmy takie jak Ÿnsect, Enorm czy Aspire upadły, ponieważ zakładały, że rynek zapłaci premię za białko z owadów. Tymczasem nabywcy surowców białkowych oczekują ceny poniżej 1,50 funta za kilogram mączki z larw muchy czarnej. Kotch, który buduje systemy przetwarzania odpadów z wykorzystaniem owadów – od niskotechnologicznych tuneli w Afryce Wschodniej po przemysłowe instalacje w Europie – wskazuje, że większość zachodnich producentów potrzebuje 3 funtów za kilogram, by wyjść na zero. To się nie opłaca.
Kotch proponuje zmianę podejścia: zamiast „hodowli owadów” na rzecz „przetwarzania odpadów przez owady”. Jego zdaniem kluczem jest współpraca z firmami zajmującymi się gospodarką odpadami, które płacą za utylizację, a nie ponoszą kosztów paszy. FlyBox opracował system „Fortress”, który wykorzystuje ciepło metaboliczne larw, redukując koszty klimatyzacji. W wieży wielopoziomowej larwy przemieszczają się w dół, a ciepło od starszych osobników ogrzewa młodsze. To obniża koszty inwestycyjne i operacyjne.
Kotch podkreśla, że sukces wymaga odejścia od pionowej integracji. Specjalistyczne wylęgarnie dostarczają młode larwy, a zakłady przetwarzania odpadów skupiają się na wzroście. FlyBox prowadzi rozmowy z sześcioma największymi firmami odpadowymi w Wielkiej Brytanii, a jedna już podpisała umowę. Firma negocjuje też projekt w Zatoce Perskiej, gdzie tania energia i niskie koszty pracy sprzyjają rozwojowi.
Jeśli chodzi o rynki zbytu, Kotch widzi szanse w mokrej lub mrożonej pulpie larwalnej dla karmy dla zwierząt domowych oraz w suszonych larwach dla ptactwa łownego i kur przydomowych. Frass (odchody owadów) może być sprzedawany za 100–150 funtów za tonę. Kotch ostrzega przed powtarzaniem błędów pierwszej fali firm VC, które przeszacowały możliwości rynku. Jego zdaniem przyszłość należy do modelu zdecentralizowanego, gdzie zakłady są lokalizowane przy źródłach odpadów.
