184 tys. zł szkody, 5 dni aresztu i nieodebrane pieniądze za grunt. Sprawa rolnika, który zaorał asfalt

184 tys. zł szkody, 5 dni aresztu i nieodebrane pieniądze za grunt. Sprawa rolnika, który zaorał asfalt

W Gliwicach-Ostropie doszło do zdarzenia, które odbiło się szerokim echem w całym kraju. 7 sierpnia 2026 roku około godziny 15:10 Józef Magiera wjechał ciągnikiem z pługiem na świeżo wykonaną nawierzchnię ulicy Rybackiej, uszkadzając ją na odcinku blisko 200 metrów. Pracownicy budowy zablokowali maszynę walcem i ładowarką, a rolnik został zatrzymany przez policję. Początkowo straty oszacowano na około 300 tysięcy złotych, a mężczyźnie przedstawiono zarzut zniszczenia mienia znacznej wartości. Sąd Rejonowy w Gliwicach 9 sierpnia zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Sprawą zainteresował się pełnomocnik terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach. Po dokładniejszym oszacowaniu szkód na kwotę 184 tysięcy złotych zmieniono kwalifikację prawną czynu, a 14 sierpnia prokurator uchylił areszt. Magiera wyszedł na wolność po pięciu dniach, ale postępowanie karne trwa nadal.

Spór o grunt i historyczne granice

Rodzina Magierów gospodaruje na tym terenie od 1927 roku. Rolnik twierdzi, że droga z czasem przesunęła się na jego pole. – Nasza rodzina gospodaruje tutaj od 1927 roku – opowiada Józef Magiera. – Wzdłuż naszego pola od zawsze biegła wąska droga polna, która nazywała się Żernicka, a później, po włączeniu Ostropy do Gliwic, stała się ulicą Rybacką. Po wojnie po drugiej stronie drogi zaczęło powstawać osiedle, budowano kolejne domy. Same domy stanęły na swoich działkach, ale z czasem mieszkańcy zaczęli wychodzić ogródkami w stronę drogi. I w ten sposób polna droga zaczęła przesuwać się na nasze pole. Ojciec pokazywał mi, którędy wcześniej przebiegała i gdzie była granica naszej ziemi. Nie mówię, że tej drogi tam nie było. Ona była, tylko była wąziutka i biegła inaczej – dodaje.

Obrońca rolnika, mec. Adam Szewc, podkreśla, że sprawa ma charakter karny, ale kluczowe jest ustalenie, czy przedmiotem działania była cudza rzecz. – Pan Józef posługuje się pamięcią przekazywaną z ojca na syna. Ojciec pokazywał mu, gdzie przebiegała granica pola i ta pamięć rodzinna w nim pozostała. To nie jest tak, że spadł z Księżyca i wymyślił sobie tę historię. Są podstawy, żeby historyczny przebieg granic i drogi dokładnie zbadał geodeta, sięgając również do dawnych map i znaków granicznych – mówi mec. Adam Szewc.

Trzy sporne działki i zawiła historia odszkodowań

Historia przejmowania gruntów pod ulicą Rybacką dotyczy trzech działek (802, 803 i 804), które przed laty wydzielono z pola Magiery. Zostały one skomunalizowane na przełomie XX i XXI wieku w dwóch różnych trybach. Działka 802 stała się własnością gminy z mocy prawa 1 stycznia 1999 roku, ponieważ była faktycznie zajęta pod drogę publiczną. Podstawą była ustawa reformująca administrację publiczną. Z kolei działki 803 i 804 powstały w wyniku podziału nieruchomości zatwierdzonego w 2001 roku. Miasto przyjęło wówczas, że jako działki wydzielone pod pas drogowy przeszły na własność gminy na podstawie art. 98 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Jednak w 2001 roku przepis ten obejmował działki wydzielane pod drogi publiczne, a nie pod poszerzenie istniejących dróg – taki zapis dodano dopiero w 2004 roku.

O odszkodowanie za działki 803 i 804 pytaliśmy w Urzędzie Miasta Gliwice. Odpowiedzi udzieliła Aleksandra Wysocka, zastępca prezydenta Gliwic. W 2002 roku prezydent Gliwic ustalił odszkodowanie na 50,4 tys. zł. Magiera odwołał się, a wojewoda uchylił decyzję i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Kiedy trzy lata później postępowanie zakończyło się ponownie, odszkodowanie wynosiło już tylko 26 803 zł, czyli niemal o połowę mniej. Kolejne odwołanie Magiery wpłynęło dzień po terminie, dlatego nie zostało merytorycznie rozpoznane. Rolnik pieniędzy nie odebrał, dlatego gmina złożyła 26 803 zł do depozytu sądowego, gdzie leżą do dzisiaj.

Wątpliwości wokół zakresu robót drogowych

Trzecia oś sporu dotyczy zakresu robót przeprowadzonych przy ulicy Rybackiej w 2026 roku. Zapytaliśmy Zarząd Dróg Miejskich o dokładny zakres robót, szerokość jezdni przed i po remoncie oraz przebieg asfaltowanej nawierzchni względem granic działek. Dyrektor ZDM Paweł Olek odpisał, że szerokość jezdni nie uległa zmianie, a roboty przeprowadzono z zachowaniem dotychczasowego przebiegu jezdni. Nie podał jednak, ile dokładnie wynosiła szerokość jezdni przed remontem i po jego wykonaniu, ani nie odpowiedział, czy przed rozpoczęciem robót przebieg drogi oraz granice nieruchomości zostały geodezyjnie wyznaczone w terenie. Co ciekawe, sam ZDM w oficjalnym komunikacie przyznał, że pas gruntu należący do gminy jest szerszy niż teren faktycznie zajęty pod drogę.

Zgodnie ze Specyfikacją Techniczną Wykonania i Odbioru Robót Budowlanych wykonawca miał obowiązek wykonać dokumentację fotograficzną każdego zadania remontowego przed rozpoczęciem i po zakończeniu robót. Zdjęcia te mogą mieć duże znaczenie dla sprawy karnej Magiery. Jeżeli okaże się, że ślad pozostawiony przez pług pokrywa się z dawną krawędzią jezdni, będzie to istotnym potwierdzeniem jego wersji, że przejechał tylko po pasie świeżego asfaltu położonym tam, gdzie wcześniej jezdni nie było.

– Chciałbym wykazać, że pan Józef miał podstawy, by być przekonanym, że działa na swoim gruncie. Z punktu widzenia prawa karnego czym innym jest świadome zniszczenie cudzej rzeczy, a czym innym działanie w przekonaniu, że niszczy się własne mienie – mówi mec. Adam Szewc. Obrona planuje przeprowadzenie ekspertyzy geodezyjnej, która mogłaby odtworzyć historyczny przebieg granic na podstawie dawnych map i znaków granicznych. Sprawa ta pokazuje, jak skomplikowane mogą być spory o własność gruntów i jak daleko idące konsekwencje mogą mieć zaniedbania w dokumentacji geodezyjnej.

Fot. Pexels / Aydın Photography

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *