Polska walczy o przesunięcie ETS2. Chodzi o ceny paliw i ogrzewania

Polska walczy o przesunięcie ETS2. Chodzi o ceny paliw i ogrzewania

Warszawa nie składa broni w sprawie ETS2

Polska ponownie apeluje o odsunięcie w czasie unijnego systemu handlu emisjami ETS2, który ma objąć budynki i transport drogowy. Zdaniem rządu nowe obciążenia mogą dotknąć przede wszystkim gospodarstwa domowe, kierowców oraz małe i średnie firmy. Warszawa od wielu miesięcy zabiega o to, by obowiązkowe wdrożenie systemu nie nastąpiło przed 2030 rokiem.

Trójkąt Weimarski i rozmowy w Chambord

Kwestia ETS2 wróciła podczas spotkania ministrów środowiska Polski, Francji i Niemiec, które odbyło się 28–29 września w Chambord we Francji. Ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ponownie opowiedziała się za przesunięciem startu systemu. Rozmowy w ramach Trójkąta Weimarskiego dotyczyły także rewizji unijnego systemu handlu emisjami, konkurencyjności przemysłu oraz kosztów transformacji energetycznej.

Termin już raz przesunięto

Początkowo ETS2 miał ruszyć w 2027 roku, jednak termin przesunięto o rok – obecnie system ma zacząć działać w 2028 roku. Komisja Europejska wyjaśnia, że chodzi o mechanizm obejmujący emisje ze spalania paliw w budynkach, transporcie drogowym oraz niektórych mniejszych sektorach przemysłowych. Polska uważa jednak, że to wciąż za mało. Już w marcu 2026 roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazywało, że jednym z polskich postulatów jest rezygnacja z obowiązkowego wdrożenia ETS2 do 2030 roku. Warszawa domaga się również zmian w obecnym systemie ETS oraz dodatkowej ochrony przemysłu i mechanizmów ograniczających gwałtowne wzrosty cen uprawnień.

Co ETS2 oznacza dla zwykłego gospodarstwa domowego?

ETS2 nie będzie polegał na tym, że właściciel domu czy samochodu sam będzie kupował uprawnienia do emisji CO₂. Obowiązek zostanie nałożony wyżej w łańcuchu dostaw – na podmioty wprowadzające paliwa na rynek. W praktyce koszt zakupu uprawnień może jednak zostać wliczony w ceny paliw. Dlatego konsekwencje systemu mogą być odczuwalne przede wszystkim przy:

  • tankowaniu benzyny i oleju napędowego,
  • ogrzewaniu domu gazem, węglem lub olejem opałowym,
  • kosztach działalności przedsiębiorstw korzystających z paliw kopalnych.

To szczególnie istotne dla mieszkańców obszarów wiejskich, gdzie samochód często jest podstawowym środkiem transportu. Ponadto wiele budynków nadal korzysta z indywidualnych źródeł ogrzewania opartych na paliwach kopalnych.

Rząd: transformacja nie może oznaczać tylko nowych kosztów

Polska argumentuje, że mieszkańcy powinni najpierw otrzymać realną możliwość ograniczenia zużycia paliw kopalnych – np. poprzez termomodernizację budynków, wymianę źródeł ogrzewania czy dostęp do tańszych technologii. Paulina Hennig-Kloska podczas rozmów we Francji podkreśliła:

„Nie może jednak oznaczać dla obywateli wyłącznie kolejnych kosztów – musimy zapewnić im dostęp do realnych, przystępnych cenowo rozwiązań”.

Argument polskiego rządu sprowadza się więc do kolejności zmian. Najpierw inwestycje umożliwiające zmniejszenie zużycia paliw emisyjnych, a dopiero później pełne obciążenie ich kosztami emisji.

Dlaczego Polska może odczuć ETS2 mocniej?

Problemem jest struktura polskiego ogrzewnictwa i transportu. Wiele gospodarstw domowych nadal korzysta z paliw kopalnych. Dodatkowo możliwości szybkiej wymiany źródła ciepła czy głębokiej termomodernizacji są ograniczone kosztami inwestycji. Już wcześniej resort klimatu wskazywał, że Polska może odczuć skutki ETS2 silniej niż część innych państw UE. Wynika to m.in. ze struktury energetycznej i różnic w możliwościach finansowania transformacji. Jednocześnie skala rzeczywistego wzrostu kosztów będzie zależała od ceny uprawnień ETS2 i cen samych paliw. Wpływ na nią będzie mieć także zużycie energii w konkretnym gospodarstwie oraz tempo inwestycji ograniczających zapotrzebowanie na paliwa kopalne. Nie można więc dziś wskazać jednej kwoty, którą „zapłaci każda rodzina”.

UE wprowadza mechanizm hamujący skoki cen

Bruksela także dostrzega ryzyko gwałtownych zmian cen. W czerwcu Rada UE i Parlament Europejski uzgodniły zmiany dotyczące rezerwy stabilności rynkowej ETS2. Jednym z mechanizmów ma być zwiększenie liczby dodatkowych uprawnień trafiających na rynek w sytuacji, gdy cena emisji przekroczy określony poziom. Przy przekroczeniu progu 45 euro za tonę CO₂ w cenach z 2020 roku liczba dodatkowych uprawnień wprowadzanych na rynek ma wzrosnąć z 20 do 40 mln. Celem jest ograniczenie nadmiernych skoków cen. Nie oznacza to jednak sztywnego zagwarantowania ceny ETS2 na poziomie 45 euro.

Społeczny Fundusz Klimatyczny

Drugim elementem mającym łagodzić skutki reformy jest Społeczny Fundusz Klimatyczny. Ma on pomagać gospodarstwom domowym, mikroprzedsiębiorstwom i osobom szczególnie narażonym na ubóstwo energetyczne oraz transportowe. Pieniądze mogą być przeznaczane m.in. na:

  • termomodernizację budynków,
  • poprawę efektywności energetycznej,
  • zmianę sposobu ogrzewania,
  • nisko- i zeroemisyjny transport,
  • a w ograniczonym zakresie także tymczasowe bezpośrednie wsparcie dochodowe.

Komisja Europejska podaje, że wraz ze współfinansowaniem krajowym fundusz ma zmobilizować co najmniej 86,7 mld euro w latach 2026–2032.

Dla rolników ETS2 może oznaczać kolejny czynnik kosztowy

Z punktu widzenia gospodarstw rolnych kluczowe znaczenie będzie miał przede wszystkim transport. Jeżeli koszt uprawnień zostanie przeniesiony na ceny oleju napędowego, może wpływać zarówno na bezpośrednie wydatki gospodarstwa. Dodatkowo może oddziaływać na ceny transportu, usług, nawozów, pasz czy innych środków produkcji dowożonych na wieś. Ostateczny wpływ na rolnictwo będzie zależał jednak od szczegółowego zakresu systemu, przepisów krajowych i ewentualnych wyłączeń. Znaczenie będą mieć także mechanizmy osłonowe oraz przyszła cena uprawnień.

Najbliższe miesiące będą kluczowe

Spór nie dotyczy już wyłącznie tego, czy ETS2 zostanie wprowadzony. Coraz większe znaczenie ma pytanie, kiedy system zacznie w pełni obowiązywać i jakie mechanizmy ochronne będą mu towarzyszyć. Polska konsekwentnie naciska na dalsze przesunięcie terminu i głębszą reformę europejskiego systemu handlu emisjami. Jednocześnie unijne przygotowania techniczne trwają – Komisja Europejska opublikowała już kalendarz, zgodnie z którym aukcje uprawnień ETS2 mają rozpocząć się w styczniu 2027 roku. Jednak właściwe obowiązki systemu mają zacząć działać od 2028 roku. Dla gospodarstw domowych, kierowców, przedsiębiorców i rolników rozstrzygnięcie tej dyskusji będzie miało bardzo konkretny wymiar. Chodzi nie tylko o realizację celów klimatycznych. Przede wszystkim dotyczy to tego, jak szybko dodatkowy koszt emisji zacznie być widoczny w cenie paliwa i ogrzewania oraz czy wcześniej dostępne będą środki pozwalające tych kosztów uniknąć lub je ograniczyć.

Fot. Unsplash / Timur Seyfelmlyukov

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *