Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) przeprowadziła kontrolę w 72 podmiotach oferujących wyroby czekoladowe, w tym popularne ostatnio czekolady „dubajskie”, różowe (ruby) oraz z turecką watą cukrową. Wyniki są alarmujące – nieprawidłowości stwierdzono w 52,8% skontrolowanych firm. Problemy dotyczyły głównie oznakowania, ale także parametrów fizykochemicznych i deklarowanej wartości odżywczej.
Dubaj w nazwie, ale produkcja w Turcji
Najwięcej kontrowersji budzi tzw. czekolada dubajska. IJHARS ujawniła, że wiele produktów noszących w nazwie „Dubaj” w rzeczywistości pochodzi z Turcji. Taka praktyka może wprowadzać konsumentów w błąd co do rzeczywistego pochodzenia wyrobu. Inspekcja przypomina, że właściwa nazwa powinna odzwierciedlać skład i charakter produktu, np. „czekolada z nadzieniem pistacjowym” czy „czekolada z ciastem kadayif”.
Różowa czekolada – bez barwników, ale z pułapkami
Kontrolą objęto także czekoladę rubinową (ruby), której różowy kolor pochodzi z nietypowego procesu przetwarzania ziaren kakaowych – bez fermentacji, z zakwaszaniem. Choć nie zawiera sztucznych barwników, konsumenci powinni zwracać uwagę na skład. Podobnie czekolady z turecką watą cukrową („anielskie włosy”) mogą zawierać wiele alergenów, takich jak gluten, mleko, sezam czy orzechy.
Błędy w składzie i etykietach
IJHARS zakwestionowała parametry fizykochemiczne w 16,2% partii – głównie zaniżoną zawartość beztłuszczowej suchej masy kakaowej oraz nieprawidłową zawartość czekolady w nadziewanych wyrobach. Deklarowana wartość odżywcza często nie zgadzała się z wynikami badań laboratoryjnych. Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło jednak etykiet – aż 40,8% partii miało nieprawidłowe oznakowanie. Producenci stosowali nieprecyzyjne nazwy, np. „czekolada pistacjowa” zamiast „czekolada biała pistacjowa”, lub umieszczali tylko fantazyjne nazwy w języku obcym. Brakowało też informacji o procentowej zawartości składników wyróżnionych w nazwie, takich jak pistacje, żurawina czy mango.
Alergeny – kluczowa kwestia bezpieczeństwa
Szczególnie niebezpieczne są uchybienia dotyczące alergenów. W wielu produktach nie wyróżniono w składzie soi, mleka w proszku, serwatki czy pistacji. Dla osób z alergiami to nie detal, a kwestia zdrowia. IJHARS podkreśla, że oznaczenie alergenów musi być czytelne i łatwe do znalezienia.
Jak dokonywać świadomych zakupów?
Kupując modne czekolady, warto kierować się nie tylko atrakcyjnym wyglądem w mediach społecznościowych. Kluczowe jest sprawdzenie etykiety: prawidłowej nazwy produktu, pełnego składu, wyraźnie oznaczonych alergenów oraz procentowej zawartości podkreślanych składników. Ważna jest także informacja o minimalnej zawartości masy kakaowej oraz ewentualnej obecności innych tłuszczów roślinnych (powyżej 5% masy). Kontrola IJHARS pokazuje, że popularność w internecie nie gwarantuje jakości – ostatecznie liczy się uczciwa informacja na opakowaniu.
Fot. Unsplash / Jason Ng
