Krzysztof Piech przez dwie dekady łączył pracę na etacie z prowadzeniem gospodarstwa. Dziś jego areał liczy 220 hektarów, a on sam stawia na dywersyfikację – warzywa, mąkę i sprzedaż bezpośrednią. To efekt świadomej strategii, która zaczęła się od likwidacji hodowli trzody chlewnej w 2006 roku.
Od trzody do roślin – trudny początek
W 2006 roku mokre żniwa, wysokie ceny pasz i spadek opłacalności zmusiły rolnika do zamknięcia produkcji tuczników. Z hodowli zostało mu 30 hektarów ziemi. Zamiast rezygnować, postanowił znaleźć dodatkowe źródło dochodu. – Poszedłem do pracy, żeby zarobić na marzenia. Moim marzeniem było duże gospodarstwo – wspomina Piech. Etat nie był przypadkiem, ale elementem planu: pieniądze z pracy inwestował w ziemię.
16 godzin dziennie i życie bez wakacji
Łączenie etatu z gospodarstwem oznaczało pracę po 16 godzin na dobę. – Nie odpoczywam. Po ośmiu godzinach pracy zawodowej siadam na traktor i paradoksalnie odpoczywam – mówi. Przyznaje, że łatwiej mu łączyć obie role, bo etat jest związany z branżą rolniczą. Doświadczenie z gospodarstwa pomagało w pracy najemnej i odwrotnie.
Nowy kierunek: warzywa i mąka
Choć ubiegły rok był trudny dla producentów warzyw, Piech postanowił wejść w tę gałąź. – Przy produkcji polowej nakład pracy nie jest duży, ale przy warzywach to nieporównywalne – ocenia. Decyzja wynika z obaw o przyszłość tradycyjnych upraw. – Unia otwiera rynek na produkty z innych kierunków. Nie chcę czekać, aż stanie mi się krzywda – tłumaczy.
Gospodarstwo rozpoczęło też produkcję mąki z własnej pszenicy. – W listopadzie zmieliliśmy pierwszą partię. Teraz regularnie przerabiamy kilka ton miesięcznie – mówi. Do mąki dołączą wkrótce warzywa, a w planach są też przetwory. – Doba ma tylko 24 godziny – podsumowuje.
Rady dla innych rolników
Piech podkreśla, że kluczem jest dywersyfikacja i budowanie rynku jeszcze przed pierwszymi zbiorami. – Konsument chętnie kupi jajko od kury, którą widzi. To trend ogólnoświatowy – zaznacza. Jego historia pokazuje, że łączenie etatu z gospodarstwem może być drogą do rozwoju, ale wymaga ogromnego zaangażowania.
