Polscy hodowcy bydła mlecznego stoją w obliczu kolejnej fali rosnących kosztów produkcji. Tym razem głównym winowajcą są dynamicznie rosnące ceny paliw na stacjach benzynowych, które w bezpośredni sposób przekładają się na cenę końcowego produktu – mleka. Eksperci szacują, że każdy kolejny wzrost ceny oleju napędowego obciąża produkcję litra mleka dodatkowymi 4-5 groszami.
Paliwo – krwioobieg nowoczesnego gospodarstwa
Współczesna hodowla bydła mlecznego to wysoko zmechanizowana gałąź rolnictwa. Zużycie paliwa nie ogranicza się wyłącznie do prac polowych związanych z uprawą pasz. Jak wyjaśnia Martin Ziaja, przewodniczący Rady Ekonomicznej Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, paliwo jest niezbędne przy codziennej obsłudze stada.
Codziennie wykorzystujemy sprzęt przy pracach związanych z obsługą stada – od dowozu paszy, przez prace przy oborniku, po transport mleka do chłodni lub bezpośrednio do mleczarni. Każda z tych operacji wymaga energii, a ta w naszych warunkach wciąż w głównej mierze pochodzi z silników Diesla
Oznacza to, że gospodarstwo utrzymujące kilkadziesiąt czy kilkaset krów jest w istocie małym przedsiębiorstwem logistycznym, którego flota pojazdów i maszyn jest w ciągłym ruchu. Wzrost ceny paliwa o każde 10 groszy na litrze generuje więc tysiące złotych dodatkowych miesięcznych kosztów, które wcześniej czy później muszą znaleźć odzwierciedlenie w cenie skupu mleka.
Dlaczego obniżka podatku VAT na paliwa rolnicze nie rozwiązuje problemu?
W dyskusji publicznej często pojawia się postulat obniżki podatku VAT na paliwa wykorzystywane w rolnictwie. Martin Ziaja studzi jednak te oczekiwania, wskazując na praktyczne aspekty takiego rozwiązania. Jak tłumaczy, zmiana stawki VAT z 23% na preferencyjne 8% dla rolników niczego fundamentalnie nie zmienia w kontekście rosnących kosztów.
Po pierwsze, mechanizm rozliczania podatku VAT w rolnictwie (ryczałt) jest skomplikowany i nie gwarantuje, że obniżka bezpośrednio i w pełni przełoży się na portfel hodowcy. Po drugie, i najważniejsze, sama obniżka podatku jest kroplą w morzu potrzeb, gdy cena baryłki ropy na rynkach światowych gwałtownie rośnie, a koszty logistyki i marże detaliczne pozostają wysokie. Skala wzrostu cen surowca jest tak duża, że ewentualna ulga podatkowa zostałaby wchłonięta przez dalsze podwyżki bazowej ceny paliwa.
Łańcuch konsekwencji: od stacji paliw do półki sklepowej
Dodatkowe 4-5 groszy na litrze mleka na etapie produkcji to dopiero początek łańcucha. Należy pamiętać, że paliwo jest kluczowym kosztem również dla przetwórców mleczarskich oraz sieci dystrybucyjnych i handlowych.
- Transport do mleczarni: Cysterny odbierające mleko z gospodarstw pokonują setki kilometrów dziennie.
- Proces przetwórczy: Zakłady mleczarskie zużywają ogromne ilości energii, której cena również jest skorelowana z cenami paliw.
- Dystrybucja towaru: Dostawa serów, jogurtów czy mleka UHT do magazynów i sklepów to kolejny element łańcucha logistycznego obciążony kosztem paliwa.
- Dostawy do sklepów: Każda sieć handlowa ma swoją flotę, a jej utrzymanie staje się droższe.
Każde z tych ogniw, chcąc zachować swoją marżę, przenosi wzrost kosztów operacyjnych na kolejny etap. Finalnie, konsument w sklepie widzi nie tylko bezpośredni efekt droższego paliwa w rolnictwie, ale skumulowany efekt wzrostu kosztów w całym łańcuchu dostaw żywności.
Perspektywy dla sektora mleczarskiego i bezpieczeństwa żywnościowego
Sytuacja stawia przed hodowcami poważne wyzwania. Wielu z nich, zwłaszcza mniejszych producentów, pracuje na bardzo cienkich marżach. Kolejne fale wzrostów kosztów (paliwo, nawozy, pasze) mogą prowadzić do dalszej konsolidacji sektora i wypadania z rynku tych gospodarstw, które nie są w stanie absorbować tak wysokich i dynamicznych podwyżek.
Długofalowo może to wpłynąć na zmniejszenie krajowej produkcji mleka i większe uzależnienie od importu, co stoi w sprzeczności z polityką bezpieczeństwa żywnościowego. Eksperci apelują o kompleksowe, systemowe wsparcie dla rolnictwa, które wykracza pożej doraźne interwencje podatkowe. Potrzebne są inwestycje w efektywność energetyczną gospodarstw, wsparcie dla odnawialnych źródeł energii oraz stabilne, przewidywalne ramy prawne umożliwiające długoterminowe planowanie. Bez takich działań, widmo kolejnych podwyżek cen podstawowych artykułów spożywczych, napędzanych m.in. cenami na stacjach benzynowych, będzie realnym scenariuszem dla polskich konsumentów.
Foto: pliki.farmer.pl
