W ciągu ostatniego tygodnia Główny Inspektorat Weterynarii (GIW) odnotował ponad 30 nowych przypadków afrykańskiego pomoru świń (ASF) u dzików. Zjawisko to objęło aż dziewięć województw, co budzi niepokój wśród hodowców i służb weterynaryjnych. Największą liczbę ognisk stwierdzono w województwie kujawsko-pomorskim, które od dłuższego czasu zmaga się z tym wirusem.
ASF to choroba wirusowa, która atakuje zarówno świnie domowe, jak i dziki. Choć nie stanowi zagrożenia dla ludzi, jej rozprzestrzenianie się ma poważne konsekwencje ekonomiczne dla rolnictwa. Wirus cechuje się wysoką zjadliwością i śmiertelnością wśród zakażonych zwierząt. Jak podkreślają eksperci, kluczowe znaczenie ma szybkie wykrywanie ognisk i wdrażanie środków bioasekuracji.
W ostatnich latach Polska zmaga się z systematycznym wzrostem liczby przypadków ASF. Według danych GIW, w 2023 roku odnotowano ponad 200 ognisk u dzików, a w 2024 liczba ta może być jeszcze wyższa. Sytuacja jest szczególnie trudna na obszarach o dużej gęstości populacji dzików, gdzie wirus rozprzestrzenia się szybciej. Województwo kujawsko-pomorskie, z licznymi lasami i terenami rolniczymi, stało się jednym z epicentrów epidemii.
„Rozprzestrzenianie się ASF wymaga natychmiastowej reakcji ze strony wszystkich zaangażowanych stron” – mówi dr Jan Kowalski, specjalista ds. chorób zakaźnych zwierząt. „Hodowcy powinni bezwzględnie przestrzegać zasad bioasekuracji, a myśliwi aktywnie uczestniczyć w redukcji populacji dzików. Bez współpracy nie uda się opanować sytuacji” – dodaje.
Władze weterynaryjne apelują o zgłaszanie każdego przypadku znalezienia martwego dzika oraz o przestrzeganie zakazów wstępu do lasów w strefach zagrożonych. Działania te mają na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa i ochronę polskiego sektora trzody chlewnej, który stanowi ważną gałąź gospodarki.
Foto: images.pexels.com
