Władze Węgier podjęły decyzję o nieprzedłużaniu nadzwyczajnego zakazu importu wielu produktów rolnych z Ukrainy. Oznacza to, że od teraz na rynek węgierski mogą ponownie swobodnie trafiać między innymi zboża, oleje słonecznikowe czy miód, które dotychczas podlegały restrykcjom. Tym samym Budapeszt rezygnuje z jednostronnych działań ochronnych, które od kilku miesięcy budziły kontrowersje zarówno w Unii Europejskiej, jak i wśród lokalnych rolników.
Brak reakcji nowego rządu
Jak informują media, dekret nadzwyczajny wygasł z końcem poprzedniego tygodnia, a gabinet premiera Viktora Orbána – mimo intensywnych apeli ze strony organizacji rolniczych – nie podjął żadnych działań, by go przedłużyć ani zastąpić nowymi regulacjami. Węgierskie związki producentów rolnych wyrażają głębokie rozczarowanie, argumentując, że decyzja ta może zdestabilizować lokalny rynek i doprowadzić do gwałtownego spadku cen skupu.
Kontekst unijnych regulacji
Przypomnijmy, że podobne ograniczenia wprowadziły wcześniej Polska, Słowacja i Bułgaria, powołując się na nadmierny napływ towarów z Ukrainy po zniesieniu ceł przez UE w 2022 roku. Komisja Europejska wielokrotnie krytykowała jednostronne embarga, sugerując, że naruszają one zasady wspólnego rynku. Węgierski krok może być zatem próbą uniknięcia dalszych napięć z Brukselą, choć kosztem zaufania własnych rolników.
„To cios dla tysięcy gospodarstw, które liczyły na ochronę przed dumpingowymi cenami ukraińskiego zboża. Bez interwencji państwa wielu z nich może stanąć przed widmem bankructwa” – komentuje ekspert ds. rynków rolnych, dr László Kovács.
Skutki dla regionu
Węgry są jednym z kluczowych producentów pszenicy, kukurydzy i słonecznika w Europie Środkowej. Według danych Eurostatu, w 2023 roku kraj ten wyeksportował około 3 miliony ton zbóż. Zdaniem analityków, otwarcie granic na ukraińskie produkty może obniżyć ceny na lokalnym rynku nawet o 15–20 procent, co odczują przede wszystkim mniejsi rolnicy. Z drugiej strony, importerzy i przetwórcy zyskają tańsze surowce, co może przełożyć się na niższe ceny żywności dla konsumentów.
Decyzja Budapesztu wpisuje się w szerszy spór o przyszłość unijnej polityki rolnej wobec Ukrainy. Wiele państw członkowskich domaga się większej elastyczności w stosowaniu mechanizmów ochronnych, podczas gdy KE stara się balansować między wsparciem dla Kijowa a interesami własnych producentów. Na razie Węgry postawiły na pragmatyzm, ale czy to rozwiąże problem? Odpowiedź przyniosą najbliższe tygodnie.
Foto: images.pexels.com
