Węgierscy sadownicy po raz kolejny zmagają się z poważnymi konsekwencjami wiosennych przymrozków. Po trudnym sezonie 2023 roku, tegoroczne spadki temperatur w kluczowym okresie kwitnienia drzew ponownie postawiły przyszłe zbiory pod znakiem zapytania. Jak podają lokalne źródła, słupek rtęci w niektórych regionach spadł nawet do -8 stopni Celsjusza, co przy pełni kwitnienia drzew owocowych stanowi katastrofalną kombinację.
Geografia zniszczeń i najbardziej poszkodowane gatunki
Najbardziej dotkniętymi obszarami okazały się północne i północno-wschodnie rejony Węgier. To właśnie tam koncentruje się znaczna część tamtejszej produkcji sadowniczej. Chociaż pełna skala strat nie jest jeszcze możliwa do precyzyjnego oszacowania – wymaga to czasu na ocenę uszkodzeń zawiązków i kwiatów – wstępne doniesienia są niepokojące.
Specjaliści wskazują, że szczególnie wrażliwe na niskie temperatury w fazie kwitnienia okazały się wiśnie, grusze i czereśnie. Te gatunki, charakteryzujące się wczesnym lub obfitym kwitnieniem, są w tym momencie najbardziej narażone na uszkodzenia mrozowe. Uszkodzenia merystemów w kwiatach i zawiązkach mogą prowadzić do ich obumarcia, co bezpośrednio przełoży się na wielkość i jakość plonów jesienią.
Powtarzający się problem i jego szerszy kontekst
Tegoroczne przymrozki wpisują się w niepokojący trend obserwowany w całej Europie Środkowej. Coraz częstsze i intensywniejsze wahania temperatur na przedwiośniu i wczesną wiosną stają się poważnym wyzwaniem dla sektora ogrodniczego. Drzewa owocowe, „oszukane” przez wcześniejsze ciepłe okresy, rozpoczynają wegetację, by następnie zostać zaskoczone przez powracający arktyczny powietrza.
Dla węgierskiego rolnictwa, gdzie produkcja owoców, a zwłaszcza czereśni, wiśni i moreli, ma istotne znaczenie gospodarcze, są to kolejne z rzędu trudne wiadomości. W zeszłym roku podobne zjawisko również przyczyniło się do znacznych strat, co każe zastanawiać się nad długofalową strategią adaptacji sadów do zmieniającego się klimatu.
Eksperci podkreślają, że w obliczu takich zjawisk coraz większego znaczenia nabierają metody ochrony aktywnej, takie jak ogrzewanie sadów, stosowanie wiatraków przeciwprzymrozkowych czy zraszanie nadkoronowe. Są to jednak kosztowne inwestycje, nie zawsze dostępne dla mniejszych gospodarstw. Obecnie sadownicy z niepokojem obserwują swoje plantacje, czekając na kilka kolejnych dni, które pozwolą na dokładniejszą ocenę rzeczywistych zniszczeń i prognozowanie tegorocznych zbiorów.
Foto: images.pexels.com
