Od laboratorium do grządki
Dorota Kaliszewska przez lata pracowała jako adiunkt na Wydziale Farmaceutycznym warszawskiej uczelni medycznej, a doktorat realizowała w Polsce i we Francji. Dziś, po ponad dwóch dekadach spędzonych w stolicy, wróciła na ojcowiznę i prowadzi gospodarstwo Kaliszówka, gdzie eksperymentuje z uprawą szafranu (Crocus sativus).
Jej zainteresowanie tą rośliną nie jest przypadkowe – wynika z fascynacji związkami czynnymi pochodzenia naturalnego. „Piękno związków medycznie czynnych, pochodzących ze źródeł naturalnych fascynuje mnie bardziej niż konwencjonalne syntezy laboratoryjne” – wyjaśnia.
Trzy znamiona z jednego kwiatu
Szafran to najdroższa przyprawa świata, a jego cena wynika z niezwykle pracochłonnego zbioru. Z każdego jesiennego kwiatu pozyskuje się zaledwie trzy czerwone znamiona słupka, które następnie trzeba ręcznie oddzielić i wysuszyć. Świeże znamiona zawierają dużo wody, więc po suszeniu pozostaje z nich niewiele surowca.
Dorota Kaliszewska zwraca uwagę na specyfikę polskiego klimatu. Choć literatura zaleca poranny zbiór, w jej warunkach kwiaty bywają wtedy zbyt mokre. „Musiałam poczekać do godziny dziesiątej, jedenastej, aż poranna wilgotność powietrza zmaleje” – opowiada.
Pierwszy sezon: 500 cebulek z Holandii
Uprawę rozpoczęła od 500 cebulek sprowadzonych z Holandii, z certyfikatem ekologicznym. Posadziła je na podwyższonych grządkach, ponieważ jej gospodarstwo znajduje się niedaleko rzeki, a okoliczne tereny bywają podmokłe. Nadmiar wilgoci okazał się większym wyzwaniem niż mróz – część cebulek zgniła.
Mimo to eksperyment przyniósł efekty: cebulki się rozmnożyły, co pozwoliło na kolejne nasadzenia. W tym roku plantacja została powiększona o nowy materiał oraz cebulki rozmnożone w poprzednim sezonie.
Lekcja z liści
Szafran jest rośliną wieloletnią – po jesiennym kwitnieniu rozwija liście, które przez kolejne miesiące gromadzą zasoby w cebulkach. Dorota przekonała się o tym, gdy zbyt wcześnie usunęła liście, chcąc uporządkować nasadzenia. „Nie wolno im ścinać liści, bo one aż do maja, poprzez fotosyntezę, zwiększają masę cebulki” – podkreśla.
Więcej niż szafran
Gospodarstwo Kaliszewskich obejmuje kilka hektarów rozproszonych gruntów, na których uprawiane są pszenżyto, krzewy i drzewa owocowe oraz zioła. W planach jest również przetwórstwo w ramach RHD i działalność edukacyjna. Dorota nie wyklucza, że w przyszłości szafran stanie się źródłem dochodu, ale na razie traktuje uprawę jako naukę i eksperyment.
„Może być tak, że z którejś uprawy zrezygnuję, ale w kwestii szafranu się nie poddam” – deklaruje Dorota Kaliszewska.
Największym producentem szafranu na świecie jest Iran, gdzie publikacje na temat uprawy ukazują się głównie w języku perskim – co utrudnia dostęp do know-how polskim plantatorom. Tym cenniejsze są własne obserwacje i eksperymenty.
Fot. Pexels / Imad Clicks
