China coal power plant

Setki milionów ton CO2 mogły „zniknąć” z wyliczeń Chin

Nowa metodologia obliczania emisji dwutlenku węgla stosowana przez Chińską Republikę Ludową wzbudza poważne kontrowersje wśród ekspertów zajmujących się zmianami klimatycznymi. Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez niezależny think tank Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA), zmiany te mogą prowadzić do zaniżenia rzeczywistego wzrostu emisji nawet o połowę. Oznaczałoby to, że setki milionów ton CO2 nie zostały uwzględnione w oficjalnych statystykach.

Nowe podejście do liczenia emisji

Chiny, będące największym emitentem gazów cieplarnianych na świecie, od lat publikują dane dotyczące emisji CO2. Dotychczas opierały się one na standardowej metodologii Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC). Nowe wytyczne, wprowadzone w 2023 roku, zakładają jednak inne przeliczniki dla niektórych sektorów, w tym energetyki i przemysłu ciężkiego. Według CREA, efektem tych zmian jest znaczące obniżenie oficjalnych wskaźników wzrostu emisji, co może wprowadzać w błąd społeczność międzynarodową i utrudniać ocenę rzeczywistych postępów w walce z ociepleniem klimatu.

Konsekwencje dla globalnej polityki klimatycznej

Eksperci zwracają uwagę, że niedoszacowanie emisji przez Chiny ma daleko idące konsekwencje. W skali globalnej, nawet niewielkie błędy w raportowaniu największego emitenta mogą wpłynąć na skuteczność porozumień takich jak paryskie porozumienie klimatyczne. „Jeśli oficjalne dane nie odzwierciedlają rzeczywistości, trudno jest ocenić, czy świat zmierza we właściwym kierunku” – komentuje dr Anna Kowalska, klimatolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Według raportów IPCC, aby ograniczyć globalne ocieplenie do 1,5 stopnia Celsjusza, konieczne jest znaczne zmniejszenie emisji do 2030 roku. Tymczasem Chiny, mimo deklaracji o neutralności klimatycznej do 2060 roku, wciąż zwiększają zużycie węgla.

Reakcje międzynarodowe i potrzeba przejrzystości

Zmiana metodologii wywołała zaniepokojenie wśród organizacji ekologicznych i niektórych rządów. Unia Europejska, w ramach mechanizmu dostosowywania cen na granicach (CBAM), wymaga od importerów dokładnych danych o śladzie węglowym produktów. Jeśli chińskie dane są zaniżone, może to prowadzić do nieuczciwej konkurencji. W odpowiedzi na te wątpliwości, chińskie ministerstwo ochrony środowiska zapewniło, że nowa metodologia jest zgodna z międzynarodowymi standardami i ma na celu lepsze odzwierciedlenie lokalnych uwarunkowań. Jednak niezależni analitycy podkreślają potrzebę większej przejrzystości i niezależnych audytów.

Podobne przypadki zaniżania emisji zdarzały się już w przeszłości, na przykład w Indiach czy Rosji, co pokazuje, jak ważne jest ujednolicenie metod raportowania na szczeblu globalnym. Bez wiarygodnych danych, walka ze zmianami klimatu może okazać się nieskuteczna.

Foto: images.pexels.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *