Na największym hurtowym targowisku owocowo-warzywnym w Polsce, Bronisze, pojawiły się długo wyczekiwane pierwsze krajowe truskawki. To sygnał, że sezon na te owoce w naszym kraju powoli się rozpoczyna, choć na razie mowa wyłącznie o produkcji szklarniowej. Debiut rodzimych owoców wpływa na kształtowanie się cen na rynku, szczególnie w kontekście tańczących importów.
Krajowa jakość kontra importowana ilość
Jak podają handlowcy, polskie truskawki ze szklarni, które trafiły na stoiska, charakteryzują się wysoką jakością – są jędrne, słodkie i aromatyczne. Ich pojawienie się jest istotnym psychologicznym momentem dla rynku, zwiastującym nadejście pełni sezonu. Jednak ich podaż jest na razie bardzo ograniczona, co przekłada się na cenę, która znacząco odbiega od tej oferowanej za owoce importowane.
Ceny szorują po dnie
Podczas gdy polski kilogram to wciąż wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych, ceny truskawek importowanych, głównie z południa Europy, wyraźnie spadły. Jak wynika z obserwacji na Broniszach, za owoce z Hiszpanii, Grecji czy Włoch płaci się obecnie od 8 do 12 złotych za kilogram. To efekt zwiększonej podaży oraz kończącego się sezonu w tych regionach, gdzie zbiory są już na ukończeniu.
„Klienci hurtowi stoją przed wyborem: zapłacić więcej za wczesną, ale bardzo dobrą polską truskawkę, czy postawić na znacznie tańszy, ale często mniej aromatyczny import. Na razie widać zainteresowanie oboma kanałami” – komentuje jeden z pośredników handlowych działających na targowisku.
Co dalej z cenami?
Eksperci rynku rolnego wskazują, że obecna sytuacja cenowa jest przejściowa. Spadek cen importu wynika z logistyki i chęci zbytu ostatnich partii owoców przed całkowitym zakończeniem zbiorów w krajach śródziemnomorskich. Z kolei cena polskich truskawek szklarniowych pozostanie wysoka do momentu, aż do obrotu nie trafią pierwsze owoce z upraw gruntowych pod osłonami, a następnie pełny zbiór z pól.
Przełomem powinien być czerwiec, kiedy to ruszy masowy zbiór truskawek gruntowych. Wtedy to podaż krajowych owoców diametralnie wzrośnie, co tradycyjnie powoduje znaczący spadek cen detalicznych. Wszystko jednak uzależnione jest od pogody – przymrozki w maju czy deszczowy czerwiec mogą opóźnić zbiory i utrzymać wyższe ceny.
Debiut polskich truskawek na Broniszach to zawsze ważny kalendarzowy punkt dla branży. Pokazuje, że nasz sezon się zaczyna, ale prawdziwa rewolucja cenowa nastąpi za kilka tygodni wraz z truskawkami gruntowymi.
Konsumenci muszą zatem uzbroić się jeszcze w cierpliwość, aby cieszyć się smakiem polskich truskawek w przystępnej cenie. Tymczasem na rynku króluje podzielona oferta: dla wymagających – droższy, krajowy produkt, i dla tych nastawionych na ilość – znacznie tańszy import.
Foto: pliki.sadyogrody.pl
