Stan floty kombajnów zbożowych w Polsce
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z Powszechnego Spisu Rolnego 2020, w polskich gospodarstwach rolnych znajdowało się około 167 tysięcy kombajnów zbożowych. Choć dane te pochodzą sprzed sześciu lat, stanowią one solidną podstawę do analizy trendów. Dla porównania, w 1987 roku było ich około 68 tysięcy, w 1990 – 73 tysiące, a w 2009 – 134 tysiące. Wzrost liczby maszyn wyraźnie wyhamował po 2009 roku, a obecnie obserwuje się stabilizację, a nawet nieznaczny spadek, co związane jest z rosnącą wydajnością jednostkową kombajnów oraz koncentracją gruntów w większych gospodarstwach.
Struktura marek – od Bizonów po nowoczesne giganty
Polski park maszynowy można podzielić na dwie główne kategorie. Pierwszą stanowią starsze maszyny, w tym legendarne Bizony (modele Z056 Super, Z058 Rekord) produkowane w Płocku, których wciąż pracuje około 40-45 tysięcy sztuk. Do tego dochodzą importowane z Zachodu kombajny z lat 80. i 90., takie jak Claas Dominator, John Deere serii 1000/1100 czy Massey Ferguson – ich liczbę szacuje się na 60-65 tysięcy. Łącznie daje to około 100-110 tysięcy starszych kombajnów, które wciąż służą w mniejszych gospodarstwach (do 20-30 ha).
Drugą grupę stanowią nowsze maszyny, które dominują w dużych gospodarstwach i u usługodawców. Liderem rynku nowych kombajnów w Polsce jest New Holland, który kontynuuje tradycje płockiej fabryki, oferując popularne serie klawiszowe (TC 5.90, CX 5.80, CX 6.80) oraz wielkie jednostki rotorowe CR. Tuż za nim plasują się Claas (serie Trion i Lexion) oraz John Deere (seria T i X9). Pozostałą część rynku dzielą AGCO (Fendt, Massey Ferguson), CNH (Case IH) oraz Deutz-Fahr. Łącznie nowoczesnych kombajnów jest około 50-55 tysięcy sztuk.
Przyszłość rynku
Mimo że starsze Bizony wciąż stanowią znaczący odsetek floty, to rosnąca wydajność nowych maszyn oraz proces koncentracji ziemi sprawiają, że w najbliższych latach należy spodziewać się dalszego zastępowania wysłużonych konstrukcji nowoczesnymi kombajnami. Trend ten będzie napędzany zarówno przez potrzeby wydajnościowe, jak i dostępność finansowania oraz dopłat unijnych.
