dairy farm cows

Hydzik: Prognozowanie, kiedy wzrosną ceny mleka i o ile jest wróżeniem z fusów

Polski rynek mleczarski znajduje się w wyjątkowo trudnym momencie, a wszelkie próby precyzyjnego określenia przyszłych cen skupu surowca są obarczone ogromnym ryzykiem błędu. Zdaniem ekspertów branżowych, w tym Marcina Hydzika, prezesa Związku Polskich Przetwórców Mleka (ZPPM), obecna sytuacja jest wypadkową wielu nakładających się na siebie czynników, które tworzą wyjątkowo nieprzewidywalne środowisko gospodarcze.

Presja z wielu stron

Jak wskazuje Hydzik, podstawowym problemem pozostaje wysoka podaż mleka. Polscy producenci, pomimo rosnących kosztów, utrzymują wydajność, co w połączeniu z sezonowym wzrostem produkcji wiosną i latem, utrzymuje podaż na stabilnym, a nawet wysokim poziomie. Z drugiej strony, koszty produkcji nieustannie rosną. Dotyczy to przede wszystkim cen pasz, energii elektrycznej, nawozów oraz paliw. Ta dysproporcja między kosztami a ceną skupu mocno obciąża budżety gospodarstw rolnych.

Geopolityka a eksport

Kluczowym elementem układanki jest sytuacja na rynkach eksportowych, na które silnie oddziałuje niestabilna sytuacja geopolityczna. Konflikty zbrojne, zmiany w polityce handlowej głównych partnerów oraz wahania kursów walut wpływają na popyt i możliwości zbytu polskich produktów mleczarskich za granicą. Eksport odgrywa bowiem kluczową rolę w stabilizacji rynku wewnętrznego, absorbując nadwyżki produkcji.

Prognozowanie dalszych zmian cen skupu mleka jest wyjątkowo trudne. Obecna sytuacja na rynku jest bardzo dynamiczna i zależy od czynników, na które producenci czy nawet przetwórcy mają ograniczony wpływ. Mówienie o konkretnych terminach wzrostów i ich skali w tej chwili przypomina bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną analizę ekonomiczną

– podkreśla Marcin Hydzik, prezes ZPPM.

Co czeka branżę mleczarską?

Analitycy spodziewają się, że w najbliższych miesiącach ceny skupu mogą pozostawać pod presją. O ewentualnej poprawie sytuacji cenowej mogłoby przesądzić kilka scenariuszy. Pierwszym jest znaczące ograniczenie podaży surowca, co może nastąpić, jeśli część mniej wydajnych gospodarstw, przytłoczona kosztami, zrezygnuje z produkcji. Drugim czynnikiem jest odbicie na rynkach światowych i wzrost popytu eksportowego, który pozwoliłby na upłynnienie nadwyżek.

Nie bez znaczenia pozostają także działania regulacyjne i wsparcie ze strony instytucji unijnych oraz krajowych. Wsparcie dla producentów w dobie kryzysu energetycznego oraz negocjacje handlowe otwierające nowe rynki zbytu mogą stać się istotnymi elementami łagodzącymi napięcia.

Perspektywy dla konsumenta

Dla przeciętnego konsumenta ta niepewność przekłada się na stabilność cen produktów mlecznych na półkach sklepowych. Podczas gdy ceny skupu dla rolników bywają niskie, finalne ceny serów, masła czy mleka UHT kształtują się pod wpływem innych kosztów: przetwórstwa, pakowania, marketingu, marż handlowych oraz inflacji. Dlatego nawet potencjalny wzrost cen surowca nie musi oznaczać natychmiastowej i drastycznej podwyżki w sklepie, choć z pewnością będzie jednym z elementów branych pod uwagę przez przetwórców.

Podsumowując, branża mleczarska stoi przed poważnymi wyzwaniami. Brak jednoznacznych sygnałów rynkowych i zewnętrzna niestabilność sprawiają, że każda prognoza jest obarczona dużym marginesem błędu. Jak zauważa Hydzik, w obecnych warunkach kluczowa jest czujność, elastyczność oraz długofalowe planowanie, zarówno po stronie producentów, jak i przetwórców. Stabilizacja sytuacji wymagać będzie czasu oraz sprzyjającego splotu wydarzeń na arenie międzynarodowej.

Foto: pliki.farmer.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *