Fabryczna hydraulika w MF 255 i Ursusie 3512: problemy i sprawdzone metody modernizacji

Fabryczna hydraulika w MF 255 i Ursusie 3512: problemy i sprawdzone metody modernizacji

Współczesne prace polowe, takie jak obsługa ładowaczy czołowych, nowoczesnych przyczep samowyładowczych, owijarek do bel czy wycinaków do kiszonki, wymagają sprawnej i wygodnej hydrauliki. Niestety, fabryczne układy w ciągnikach Massey Ferguson 255 oraz wczesnych wersjach Ursusa 3512 znacząco odbiegają od dzisiejszych standardów, co zmusza rolników do poszukiwania rozwiązań modernizacyjnych.

Główne mankamenty fabrycznej hydrauliki

Największym utrudnieniem jest nieergonomiczna obsługa układu podnośnika i hydrauliki zewnętrznej. W standardowej konfiguracji nie ma możliwości jednoczesnego korzystania z tylnego podnośnika (TUZ) oraz wyjść hydrauliki zewnętrznej. Rozwiązano to za pomocą zaworu trójdrożnego umieszczonego pod fotelem operatora. Aby uruchomić siłownik ładowacza lub podnieść przyczepę, trzeba się schylić i ręcznie przestawić dźwignię, co odcina zasilanie podnośnika. Przy intensywnej pracy, np. podczas załadunku czy owijania bel, ciągłe przełączanie zaworu co kilkadziesiąt sekund jest męczące i spowalnia pracę.

Kolejnym problemem jest niska wydajność fabrycznej pompy tłoczkowej – zaledwie 16–18 litrów na minutę. To powoduje bardzo wolne działanie siłowników ładowacza i długi czas podnoszenia skrzyń ładunkowych. Aby osiągnąć akceptowalną prędkość, trzeba utrzymywać wysokie obroty silnika, co zwiększa zużycie paliwa. Dodatkowo pompa jest napędzana ze skrzyni biegów, więc wciśnięcie sprzęgła do końca (na drugim stopniu) natychmiast zatrzymuje hydraulikę, co bywa uciążliwe podczas manewrów.

Całość dopełnia przestarzały, pojedynczy rozdzielacz zewnętrzny, który po latach eksploatacji bywa awaryjny, ma nieszczelności i nie posiada sekcji pływającej – kluczowej przy pracy z wieloma nowoczesnymi maszynami.

Ewolucja w Ursusie 3512 – co poprawiono, a co nie

W późniejszych latach produkcji Ursusa 3512 (przełom lat 90. i początek 2000.) fabryka w Warszawie wprowadziła modyfikacje, aby odpowiedzieć na uwagi użytkowników. Najważniejszą innowacją było zastosowanie podwójnej pompy (układu tandem). Do dotychczasowej pompy tłoczkowej dodano drugą, zębatą pompę przeznaczoną wyłącznie do zasilania wyjść zewnętrznych. Dzięki temu rozdzielono obwód podnośnika od obwodu szybkozłączy, eliminując konieczność przełączania dźwigni pod fotelem. Wydatek na wyjściach zewnętrznych wzrósł do około 26–30 litrów na minutę, co przyspieszyło pracę siłowników.

Mimo tych poprawek, modernizacja miała ograniczenia. Zależność od sprzęgła pozostała, ponieważ pompa tandem nadal była napędzana z wałka w skrzyni biegów. Ponadto wiele egzemplarzy opuszczało fabrykę w wersji podstawowej ze starym układem jednoobwodowym, identycznym jak w MF 255. Nawet wersje z pompą tandem często wyposażano jedynie w dwusekcyjny rozdzielacz, bez sekcji pływającej i wygodnego sterowania joystickiem.

Najpopularniejsze metody przeróbek stosowane przez rolników

Z uwagi na te trudności, rolnicy i mechanicy opracowali sprawdzone zestawy modernizacyjne. Najczęściej stosowanym i stosunkowo niedrogim rozwiązaniem jest wpięcie w układ zewnętrznego rozdzielacza suwakowego (dwu- lub trzysekcyjnego). W tej opcji fabryczny zawór pod siedzeniem jest blokowany w pozycji stałego wydatku, a cały strumień oleju kierowany jest do nowego rozdzielacza przy błotniku lub kabinie. Jedna sekcja steruje tylnym podnośnikiem, a pozostałe zasilają szybkozłącza lub joystick ładowacza. To eliminuje konieczność sięgania pod fotel, choć nie zwiększa wydajności pompy w starszych wersjach.

W gospodarstwach, gdzie ciągnik pracuje głównie z ładowaczem czołowym, najlepszym rozwiązaniem jest montaż drugiej, niezależnej pompy zębatej. Montuje się ją przy silniku, napędzając z rozrządu lub koła pasowego wału korbowego. Układ wymaga osobnego zbiornika na olej i dedykowanego rozdzielacza. Dzięki temu uzyskuje się przepływ nawet 35–50 litrów na minutę, a hydraulika działa płynnie i szybko, niezależnie od sprzęgła czy pracy podnośnika.

Podsumowując, fabryczna hydraulika w MF 255 i wczesnych Ursusach 3512 ma istotne wady, ale dzięki prostym modyfikacjom można znacząco poprawić komfort i wydajność pracy, dostosowując te ciągniki do współczesnych wymagań.

Fot. Pexels / Gustavo Fring

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *