Wiosenne przymrozki, które nawiedziły Polskę na przełomie kwietnia i maja, okazały się katastrofalne w skutkach dla wielu sadowników. W niektórych regionach kraju straty w uprawach sięgają nawet 100 procent, co oznacza całkowite zniszczenie tegorocznych plonów. To sytuacja bez precedensu od dziesięcioleci, która stawia pod znakiem zapytania przyszłość wielu gospodarstw.
Głos sadownika z Białej Rawskiej
Cezary Rokicki, prowadzący sad w Białej Rawskiej, w programie "Tydzień" w TVP opisał skalę zniszczeń. Jak podkreślił, tak złej sytuacji w branży nie pamięta od 40 lat. Mróz zniszczył nie tylko kwiaty, ale i zawiązki owoców, co praktycznie przekreśla szanse na jakiekolwiek zbiory w tym sezonie. Rokicki zwrócił uwagę, że wielu jego kolegów po fachu rozważa likwidację sadów, ponieważ dalsza produkcja staje się nieopłacalna.
Reakcja ministerstwa i możliwe formy pomocy
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapewnia, że nikt z poszkodowanych nie pozostanie bez wsparcia. W grę wchodzą m.in. dopłaty do ubezpieczeń upraw, kredyty klęskowe oraz interwencyjne zakupy owoców przez Agencję Rynku Rolnego. Eksperci przypominają, że podobne sytuacje miały miejsce w 2007 i 2017 roku, jednak obecne straty są wyjątkowo dotkliwe ze względu na ich powszechność. Według wstępnych szacunków Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach, przymrozki objęły około 70% powierzchni sadów w centralnej i wschodniej Polsce.
Skutki dla konsumentów i rynku
Analitycy rynku spożywczego ostrzegają, że tegoroczne nieurodzaje przełożą się na wzrost cen jabłek, gruszek i wiśni nawet o 30-50% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Polska jest jednym z największych producentów jabłek w Unii Europejskiej, dlatego lokalny kryzys może wpłynąć na cały rynek wspólnotowy. W dłuższej perspektywie konieczne będzie także zwiększenie importu owoców z krajów południowej Europy, co dodatkowo obciąży budżety konsumentów.
Sytuacja wymaga szybkich i zdecydowanych działań ze strony rządu. Sadownicy apelują o uruchomienie mechanizmów pomocowych jeszcze przed żniwami, aby mogli przetrwać do następnego sezonu. W przeciwnym razie, jak prognozują eksperci, nawet 20% małych i średnich gospodarstw może upaść.
Foto: images.pexels.com
