W nocy z 26 na 27 kwietnia doszło do aktu wandalizmu w jednej z pasiek zlokalizowanych w okolicach Tarnobrzega. Nieznany sprawca zniszczył kilkanaście uli, przewrócił stojaki i uszkodził sprzęt pszczelarski. Straty są nie tylko materialne – wiele rodzin pszczelich zostało rozproszonych lub poniosło śmierć, co w szczycie sezonu wiosennego oznacza katastrofę dla hodowców.
Pszczelarze z Podkarpacia od lat borykają się z wyzwaniami, takimi jak zmiany klimatyczne, pestycydy czy choroby pszczół. Tego typu celowe działania wandali są jednak szczególnie bolesne, ponieważ uderzają w cały ekosystem. Jak podkreślają eksperci, pszczoły odpowiadają za zapylanie około 70% roślin uprawnych, a ich utrata w danym regionie może wpłynąć na plony w promieniu kilku kilometrów.
Właściciele pasieki apelują do mieszkańców o pomoc w ustaleniu sprawcy. Każda informacja może być cenna, zwłaszcza że podobne zdarzenia miały już miejsce w województwie świętokrzyskim i lubelskim, gdzie w ostatnich latach odnotowano wzrost liczby aktów wandalizmu wymierzonych w hodowców pszczół. Policja prowadzi czynności, ale na razie nie ma konkretnych tropów.
Straty finansowe szacowane są na kilkadziesiąt tysięcy złotych, nie licząc wartości biologicznej utraconych rodzin pszczelich. Sezon wiosenny to kluczowy czas dla pszczelarzy – to właśnie teraz pszczoły zbierają nektar i pyłek, przygotowując się do letnich zbiorów miodu. Zniszczenie uli w tym okresie może oznaczać, że pasieka nie zdąży się odbudować przed zimą.
Pszczelarze przypominają, że pszczoły są pod ochroną, a niszczenie ich siedlisk jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności. Apelują także o większą świadomość społeczną i zgłaszanie wszelkich podejrzanych zachowań w okolicach pasiek.
Foto: images.pexels.com
