Skąd import pelletu z Ameryki Południowej?
Polski rynek opału zmienia się dynamicznie. Coraz częściej można spotkać pellet drzewny sprowadzany z Brazylii oraz Argentyny. To efekt rosnącego popytu, ograniczonej dostępności surowca oraz problemów z importem ze wschodu. Krajowa produkcja wynosi około 2 mln ton rocznie, ale nie wystarcza to do pokrycia zapotrzebowania.
Ceny pelletu w górę
Jeszcze jesienią 2025 roku tona pelletu kosztowała niewiele ponad 1000 zł. Obecnie wiele ofert przekracza 2000 zł, a importowany pellet z Brazylii osiąga nawet 2400 zł za tonę. Przykładowo pellet American Premium z Brazylii, wytwarzany z trocin sosnowych, jest sprzedawany w workach 15 kg. Paleta zawiera 65 worków (975 kg) i kosztuje od 2295 do 2399 zł, co daje około 2354–2460 zł za tonę. Produkt posiada certyfikat ENplus A1.
Dlaczego Polska importuje pellet?
Według danych UOKiK w 2026 roku pelletem ogrzewało domy około 450 tys. gospodarstw domowych, o 90 tys. więcej niż w 2023 roku. Wzrost liczby użytkowników kotłów na pellet zwiększa zapotrzebowanie na biomasę. Jednocześnie krajowi producenci borykają się z ograniczoną dostępnością surowca drzewnego. Minister energii Miłosz Motyka wskazywał, że rynek białoruski został zablokowany, a wojna w Ukrainie zniszczyła część tamtejszych zdolności produkcyjnych.
Import z Brazylii rośnie
Dane Lesprom Analytics pokazują, że w pierwszym półroczu 2025 roku Brazylia dostarczyła do Unii Europejskiej 261 tys. ton pelletu, co stanowiło około 12 proc. importu spoza Wspólnoty. Dostawy wzrosły o 31 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. W Polsce dostępny jest m.in. pellet brazylijskiej firmy Koala Energy.
Transport podnosi koszty
Sprowadzanie pelletu z Ameryki Południowej wiąże się z dodatkowymi kosztami transportu morskiego, przeładunku i dystrybucji. Dlatego importowany pellet nie jest tańszy od krajowego – często kosztuje więcej. Import zwiększa jednak dostępność paliwa i ogranicza ryzyko niedoborów w sezonie grzewczym.
Rząd nie planuje interwencji
Minister energii Miłosz Motyka informował w październiku, że rząd nie planuje bezpośredniej interwencji cenowej na rynku pelletu. Ceny kształtują prywatni uczestnicy rynku, a firmy zwiększają możliwości importowe. Przedstawiciele branży ostrzegają, że wraz z nadejściem chłodów zainteresowanie pelletem może wzrosnąć, co stwarza ryzyko problemów z dostępnością niektórych produktów.
Perspektywy na zimę
Końcówka października to czas uzupełniania zapasów opału. Sytuacja pozostaje niepewna – z jednej strony import zwiększa podaż, z drugiej wysokie koszty transportu i rosnący popyt utrudniają powrót do cen sprzed roku. Dla konsumentów oznacza to wydatki znacznie wyższe niż jeszcze rok temu.
