Dziki niszczą uprawy w gminie Sochaczew. Rolnik bez odszkodowania, koło łowieckie tłumaczy się przepisami

Dziki niszczą uprawy w gminie Sochaczew. Rolnik bez odszkodowania, koło łowieckie tłumaczy się przepisami

Mateusz Kocus prowadzi 33-hektarowe gospodarstwo w gminie Sochaczew na Mazowszu. Uprawia pszenicę, pszenżyto, rzepak oraz kukurydzę na ziarno. Od około dwóch lat zmaga się z coraz większym problemem – dziki regularnie pojawiają się na jego polach i niszczą uprawy na różnych etapach wegetacji.

Dziki niszczą od siewu do zbioru

Zwierzeta wybierają nasiona zaraz po przejeździe siewnika, a gdy kukurydza jest już prawie gotowa do zbioru, łamią łodygi i wyjadają ziarno. Jak relacjonuje rolnik, w tym roku kukurydza zapowiadała się bardzo dobrze – szacował plon na około 13 ton z hektara. Dziś trudno określić rzeczywiste straty, ponieważ w wysokiej kukurydzy dokładne oszacowanie powierzchni zniszczeń jest bardzo trudne.

Ograniczenia prawne i infrastruktura

Problem potęguje położenie pól. Działki znajdują się w obrębie Koła Łowieckiego „Przyszłość” w Sochaczewie, ale w pobliżu jest wiele zabudowań oraz obwodnica. Zgodnie z art. 51 ust. 1 pkt 1 Prawa łowieckiego zabronione jest strzelanie do zwierzyny w odległości mniejszej niż 150 metrów od zabudowań mieszkalnych. Myśliwi obawiają się również, że spłoszone zwierzęta mogą wybiec na drogę i doprowadzić do kolizji.

Zgłoszenie szkód i brak odszkodowania

Rolnik zgłaszał szkody już wiosną – dotyczyły pszenicy. Przedstawiciele koła łowieckiego pojawili się na polach, ale według relacji rolnika oględziny przeprowadzono z samochodu, nie wchodząc w uprawę. Ostatecznie stwierdzono brak szkód, a plony z tych działek wyniosły około 2,3 tony z hektara. Rolnika nie otrzymał odszkodowania ani dalszych informacji.

Stanowisko koła łowieckiego

Prezes Wojskowego Koła Łowieckiego nr 134 „Przyszłość” w Sochaczewie, Sebastian Boliński, wyjaśnia, że grunty rolnika są rozproszone i położone w sąsiedztwie zabudowań, dróg gminnych oraz obwodnicy, co znacząco ogranicza możliwości bezpiecznego polowania. Koło przekazało rolnikowi sznury hukowe i hukinol – środki odstraszające dziki. W poprzednim sezonie myśliwi odstrzelili na tym terenie 139 dzików, a w bieżącym – do dnia rozmowy – 44. Koło rozważa ustawienie urządzenia łowieckiego w miejscu umożliwiającym bezpieczny strzał, ale wymaga to zgody rolnika.

Procedura szacowania szkód

Zgodnie z Prawem łowieckim rolnik po stwierdzeniu szkody składa pisemny lub elektroniczny wniosek o oszacowanie szkody, co do zasady w terminie 3 dni. Koło organizuje oględziny nie później niż w 7 dni od otrzymania wniosku. Z oględzin sporządzany jest protokół, a następnie przeprowadza się szacowanie ostateczne przed zbiorem uprawy. Jeśli rolnik nie zgadza się z ustaleniami, może w ciągu 7 dni wnieść odwołanie do nadleśniczego. Ten wydaje decyzję w terminie 14 dni. Od decyzji można odwołać się do sądu powszechnego w ciągu 3 miesięcy.

Rolnik podkreśla, że problem wpływa na jego podejście do dalszego gospodarowania. Pola sprawdza praktycznie codziennie, także późnym wieczorem, zastanawiając się, czy płoszyć zwierzęta. – Z jednej strony, człowiek codziennie się budzi, przychodzi z pracy w nocy, zagląda przez okno, czy one są, zastanawia się czy może petardy rzucić. Ale z drugiej strony, nie chcemy ich płoszyć, bo jak one z takim impetem wchodzą w tę kukurydzę, to jeszcze chyba gorszych strat narobią. I tak koło się zamyka – mówi.

– W silnie zurbanizowanym terenie możliwości wykonywania bezpiecznych polowań są znacząco ograniczone – mówi Sebastian Boliński, prezes koła łowieckiego.

Sprawa pokazuje, jak trudne bywa pogodzenie ochrony upraw z bezpieczeństwem mieszkańców i przepisami prawa. Koło łowieckie deklaruje dalszą współpracę, ale na razie rolnik pozostaje bez konkretnych rozwiązań.

Fot. Pexels / Doğan Alpaslan Demir

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *