W Adamowie w Wielkopolsce działa gospodarstwo, które przez blisko cztery dekady zajmuje się produkcją grzybów. Jego właściciele – Alicja i Andrzej Hamrolowie – zaczynali w 1989 roku od pieczarek, najpierw białych, potem brązowych. Ten etap zakończyli w 2007 roku, po 18 latach.
Dlaczego porzucili pieczarki?
Powód był prozaiczny – rosnąca konkurencja i problemy kadrowe. Jak wspomina Alicja Hamrol, w gospodarstwie działały cztery hale, a skala produkcji pieczarek wymagała zatrudnienia coraz większej liczby pracowników, których na rynku brakowało. Rodzina nie dawała już rady sama, więc postanowiła spróbować czegoś innego. W internecie natknęli się na shiitake – grzyb, którego wówczas na polskim rynku praktycznie nie było. To był strzał w dziesiątkę.
Shiitake, reishi i soplówka – egzotyczny kierunek
Dziś shiitake to filar gospodarstwa. Oprócz niego Hamrolowie uprawiają także reishi oraz soplówkę jeżowatą. Początkowo gotowe podłoże sprowadzali z Niemiec, ale po 10 latach eksperymentów opanowali produkcję od podstaw. Pani Alicja nauczyła się sama pobierać materiał z grzybów i tworzyć grzybnię – wcześniej sprowadzali ją z Belgii, co przy zamówieniu 300 sztuk było kosztowne.
Obecnie gospodarstwo produkuje od trzech do pięciu ton shiitake miesięcznie. Grzyby trafiają głównie do restauracji oraz odbiorców zagranicznych – w Austrii, Niemczech i Holandii. Cena hurtowa świeżych shiitake wynosi 28 zł/kg.
Samowystarczalność i własne maszyny
Kluczem do sukcesu jest samowystarczalność. Podłoże przygotowywane jest głównie z trocin dębowych (pożądane bukowe są trudno dostępne w regionie) z dodatkiem certyfikowanych składników zbożowych, ponieważ produkcja jest ekologiczna. Dziennie powstaje 700 worków podłoża o wadze 2,5 kg każdy. Po obróbce termicznej w autoklawach (parowanie przez 10 godzin) podłoże stygnie przez dwa dni, a następnie jest zaszczepiane grzybnią – pani Alicja robi to ręcznie, w sterylnych warunkach. Worki trafiają do hali inkubacyjnej, gdzie shiitake dojrzewają w temperaturze 23°C przez pięć, a nawet sześć miesięcy. Zimą hale są ogrzewane, latem schładzane – te koszty wpływają na cenę grzybów.
Mąż pani Alicji, Andrzej, to – jak mówi – „złota rączka”. Skonstruował własne maszyny, w tym do pakowania podłoża, co pozwoliło wyeliminować koszty serwisantów zewnętrznych. Hamrolowie nie chcą jednak zdradzać wszystkich szczegółów swoich rozwiązań.
Soplówka jeżowata – nowy projekt zięcia
Trzy lata temu w produkcję wkręcił się zięć państwa Hamrolów, Holender Marc Arts, związany od ponad 20 lat z handlem owocami i grzybami. Zaczął od uprawy soplówki jeżowatej – początkowo 100 sztuk próbnie, dziś mogą produkować nawet tonę miesięcznie. Soplówka wymaga innych warunków: wysokiej wilgotności (90%), stałej cyrkulacji powietrza i temperatury 18–19°C. Inkubacja trwa krócej – pięć tygodni. Grzyb nie lubi upałów, dlatego najwięcej produkuje się wiosną i jesienią.
Cena świeżej soplówki to 50 zł/kg, suszonej – około 500 zł/kg. Różnica wynika z utraty wody – do uzyskania kilograma suszu potrzeba od ośmiu do dziesięciu kilogramów świeżych grzybów. Soplówka trafia na rynek belgijski i polski, głównie do restauracji, a także do odbiorców z Węgier, Francji i krajów skandynawskich.
Barierą jest popyt, nie możliwości
Hamrolowie uprawiają też niewielkie ilości reishi z myślą o firmach produkujących suplementy. Mają doświadczenie również z maitake i nameko. Jak podkreśla Alicja Hamrol, mogliby produkować wiele egzotycznych gatunków, ale problemem jest ograniczony rynek. Obecnie gospodarstwo może wytwarzać do 400 ton podłoża tygodniowo.
Historia Hamrolów pokazuje, że w rolnictwie czasem warto postawić na niszę. Zamiast konkurować w masowej produkcji pieczarek, rodzina z Adamowa zbudowała stabilny biznes na grzybach, które w Polsce wciąż są rzadkością. Ich przykład może inspirować innych rolników szukających nowych kierunków.
