Robotyka uprawowa wciąż w powijakach, ale AI i fuzje przyspieszają rozwój

Robotyka uprawowa wciąż w powijakach, ale AI i fuzje przyspieszają rozwój

Według najnowszego raportu The Mixing Bowl, poświęconego krajobrazowi robotyki uprawowej, sektor ten znajduje się dopiero na początku swojej drogi. Mimo to liczba firm zajmujących się tą dziedziną rośnie w imponującym tempie. W 2026 roku na liście znalazło się 400 przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o 25% w porównaniu z 2024 rokiem. Jednak, jak zauważa Chris Taylor, partner w The Mixing Bowl, dynamika ta ma również drugą stronę medalu.

„W tym wzroście jest sporo rotacji – około 20% firm, które były obecne wcześniej, zniknęło, a ponad jedna trzecia obecnych na najnowszej liście to zupełnie nowi gracze” – mówi Taylor. Jego zdaniem świadczy to o niezwykle konkurencyjnym i wymagającym środowisku innowacji.

Europa i USA na czele

Pod względem geograficznym Europa odpowiada za połowę wszystkich firm uwzględnionych w zestawieniu. Stany Zjednoczone przodują wśród pojedynczych krajów, reprezentując 18% ogółu, przy czym ponad 40% amerykańskich spółek ma siedzibę w Kalifornii. Inwestycje, choć dalekie od szczytu z 2021 roku, utrzymują się na stabilnym poziomie. Firmy z listy pozyskały łącznie 600 milionów dolarów – od wczesnych rund zalążkowych po finansowanie przekraczające 100 milionów dolarów.

Raport analizuje 15 segmentów, w tym pielenie, zbiory, ciągniki, autonomię i monitorowanie upraw. Nie uwzględniono szkółkarstwa ani etapów po zbiorach.

Pielenie i opryski – motor napędowy

Największy wzrost odnotowują rozwiązania do pielenia i opryskiwania, które przyciągają też najwięcej kapitału venture. Ben Palone z Western Growers, wypowiadający się podczas niedawnej prezentacji raportu, podkreślił: „Jeśli chodzi o pielenie, jesteśmy już na etapie adopcji, a między firmami pojawia się konkurencja, co wymusiło zmiany w modelach biznesowych niektórych z nich”.

Duże koncerny maszynowe – Yamaha, Deere, Caterpillar i Kubota – nie pozostają bierne. Kubota zainwestowała w producenta precyzyjnych opryskiwaczy Kilter, a Deere przejął w 2025 roku GUSS, twórcę półautonomicznych opryskiwaczy. Deere zawarł także wart 10 milionów dolarów kontrakt z inkubatorem Reservoir. „Nie ma wątpliwości, że producenci OEM widzą przyszłość w tej dziedzinie” – komentuje Taylor. „Różne są ścieżki – fuzje, przejęcia technologii, partnerstwa – ale wszyscy zmierzają w tym samym kierunku”.

Na rynku dochodzi też do konsolidacji wśród startupów. Bonsai Robotics przejął Farm-ng, a FarmX kupił AMOS Power. Taylor zaznacza jednak, że nie są to oznaki dojrzałości rynku, lecz raczej koncentracji kapitału i talentów na wczesnym etapie rozwoju.

Zbiory wciąż najtrudniejsze

Największym wyzwaniem pozostają zbiory – zarówno pod względem technicznym, jak i skalowania. „To najtrudniejszy obszar robotyki uprawowej i wciąż pozostaje w tyle za innymi, ale jest świętym Graalem tego, co staramy się osiągnąć” – mówi Taylor. Maszyny muszą precyzyjnie zidentyfikować roślinę, odnaleźć owoc w łanie i zerwać go bez uszkodzenia. „Trzeba połączyć ze sobą tak wiele technologii” – dodaje.

Momentum napędzają jednak czynniki zewnętrzne: niedobory siły roboczej, rosnące koszty nakładów i zmieniające się przepisy dotyczące ochrony roślin. Sztuczna inteligencja odgrywa coraz większą rolę, choć Taylor przypomina, że „nowoczesne uczenie maszynowe ma już dekadę, a modele widzenia komputerowego od dawna odróżniają chwasty od upraw”. Prawdziwa zmiana polega na tym, że systemy będą tworzone szybciej, łatwiej adaptowane do różnych środowisk i staną się „mniej reaktywne, a bardziej predykcyjne”.

„Robotyka uprawowa będzie zarówno beneficjentem, jak i motorem tego postępu” – podsumowuje Taylor.

Artykuł powstał na podstawie raportu The Mixing Bowl i doniesień AgFunderNews.

Fot. Pexels / Magda Ehlers

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *