Sytuacja polskich producentów mleka pozostaje napięta. Jak wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w lipcu 2026 roku średnia cena skupu mleka w kraju wyniosła 172,17 zł za hektolitr, co w przeliczeniu daje około 1,72 zł za litr. To wartość o 1,1 proc. niższa niż w czerwcu, ale przede wszystkim aż o 22,8 proc. mniejsza w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, kiedy to średnia stawka kształtowała się na poziomie 223,03 zł/hl.
Skala spadku i kontekst rynkowy
Jeszcze na początku 2026 roku przeciętna cena skupu oscylowała wokół 1,89 zł za litr, by w lipcu spaść do wspomnianych 1,72 zł. Jak wskazują analizy Banku Erste, tendencja spadkowa utrzymywała się od końca 2025 roku, choć w bieżącym roku jej tempo nieco wyhamowało. Eksperci rynkowi podkreślają, że kluczowym wyzwaniem dla gospodarstw mlecznych nie jest wyłącznie niski poziom cen, lecz przede wszystkim relacja przychodów do rosnących kosztów produkcji. Energia, pasze, robocizna, usługi weterynaryjne oraz bieżąca obsługa gospodarstw w dalszym ciągu mocno obciążają budżety rolników.
Podaż mleka wciąż wysoka
Na kształtowanie się cen wpływa również podaż surowca. Przy korzystnych warunkach paszowych wydajność krów mlecznych w Unii Europejskiej może w 2026 roku wzrosnąć nawet o około 2,4 proc. Z perspektywy rolnika oznacza to dodatkową presję – większa ilość mleka trafiająca na rynek przy ograniczonym wzroście popytu utrudnia szybki powrót do wyższych stawek. Z drugiej strony wysokie koszty produkcji mogą w kolejnych miesiącach skłonić część gospodarstw do ograniczenia produkcji, co stopniowo zmniejszałoby presję na rynek.
Prognozy na koniec roku
Analitycy Banku Erste w wrześniowej publikacji „Agroskop” wskazują, że pod koniec 2026 roku cena skupu mleka może znaleźć się w przedziale 1,90–2,00 zł za litr. Taki scenariusz nie oznaczałby jednak powrotu do poziomów z ubiegłego roku – w lipcu 2025 roku rolnicy otrzymywali średnio ponad 2,23 zł za litr. Prognozowane odbicie byłoby więc raczej częściowym odrabianiem strat niż powrotem do wcześniejszych stawek.
Sezonowość może okazać się sprzymierzeńcem producentów. Końcówka roku tradycyjnie bywa okresem wzrostu cen mleka. Jeśli jednocześnie podaż surowca przestanie rosnąć w dotychczasowym tempie, mleczarnie zyskają większą przestrzeń do podnoszenia stawek. Nie bez znaczenia pozostaje także sytuacja na światowym rynku produktów mleczarskich, gdzie po wcześniejszych spadkach pojawiły się pierwsze sygnały poprawy – wzrosty cen mleka w proszku na rynku europejskim oraz wyższe stawki na niemieckim rynku spot. Wcześniejsze notowania Global Dairy Trade również wskazywały na poprawę koniunktury.
Przetwórstwo pod presją
Spadek cen mleka surowego nie jest zjawiskiem oderwanym od sytuacji w przetwórstwie. Masło, które na początku roku osiągało bardzo wysokie ceny, później wyraźnie potaniało – według analiz jego aktualna cena była nawet o około 38 proc. niższa niż rok wcześniej. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku sera gouda, którego cena na początku 2026 roku wynosiła około 20 zł/kg, by później spaść poniżej 17 zł/kg, co w ujęciu rocznym oznacza obniżkę o około 20 proc. Dla mleczarni przekłada się to na mniejsze przychody ze sprzedaży kluczowych produktów, a tym samym ograniczoną możliwość podnoszenia cen skupu.
Zróżnicowanie regionalne
Średnia krajowa nie oddaje pełnego obrazu rynku. W lipcu najwyższe ceny notowano w województwie podlaskim, gdzie średnia stawka sięgała około 184 zł/hl. Znacznie mniej otrzymywali producenci m.in. w województwach pomorskim i łódzkim, gdzie ceny oscylowały wokół 160 zł/hl. Różnica między regionami przekraczała więc 20 zł na 100 litrów, co przy dużych gospodarstwach oznacza tysiące złotych różnicy w miesięcznych przychodach.
Najbliższe miesiące będą kluczowe dla producentów mleka. Jeśli podaż zacznie się ograniczać, popyt pozostanie stabilny, a światowe notowania produktów mleczarskich utrzymają tendencję wzrostową, presja na ceny skupu może stopniowo słabnąć. Na razie jednak mleko pozostaje prawie 23 proc. tańsze niż rok temu, a dla wielu gospodarstw kluczowym problemem pozostają wciąż wysokie koszty produkcji. Ewentualny wzrost do poziomu 1,90–2,00 zł/l pod koniec roku poprawiłby sytuację producentów, ale nadal oznaczałby ceny wyraźnie niższe od tych, które rolnicy otrzymywali w 2025 roku.
