Na rynku agrochemicznym szykuje się istotna zmiana. Amerykańska Corteva oraz belgijska firma Globachem podpisały umowę o powołaniu spółki joint venture, której celem będzie przyspieszenie prac nad nowymi rozwiązaniami w zakresie ochrony upraw. Obie strony obejmą po połowie udziałów w nowym podmiocie.
Równy podział i wspólne cele
Nowa spółka ma działać jako niezależna jednostka, czerpiąca z zaplecza badawczego oraz doświadczenia obu właścicieli. Jej głównym zadaniem będzie przejmowanie zaawansowanych technologii i doprowadzanie ich do etapu rejestracji oraz komercjalizacji. Rozwiązania wypracowane w ramach joint venture będą mogły być sprzedawane przez jedną lub obie spółki macierzyste, z wykorzystaniem istniejących kanałów dystrybucji.
Jak podkreśla Corteva, nowa struktura wpisuje się w szerszą strategię rozwoju segmentu ochrony roślin. „To najnowszy przykład tego, jak wykorzystujemy współpracę do wzmocnienia i poszerzenia naszego portfolio, przygotowując się po planowanym oddzieleniu do uruchomienia działalności jako samodzielna firma zajmująca się ochroną upraw” – mówi Brook Cunningham, starszy wiceprezes Corteva.
Doświadczenie Globachem kluczowe dla sukcesu
Globachem od lat specjalizuje się w formulacji produktów oraz przygotowywaniu ich do wprowadzenia na rynek. To właśnie połączenie tych kompetencji z potencjałem badawczym Cortevy ma pozwolić na szybsze dostarczanie innowacji rolnikom. „Zawarcie ostatecznej umowy dotyczącej utworzenia spółki joint venture stanowi ważny kamień milowy w naszej długoletniej relacji z Cortevą i odzwierciedla nasze wspólne przekonanie, że współpraca to najszybszy sposób na zapewnienie rolnikom wartościowych innowacji” – zaznacza Koen Quaghebeur, dyrektor ds. wizji i współzałożyciel Globachem.
Współpraca obu firm trwa od wielu lat, więc nowa spółka nie startuje od zera. Ma ona sformalizować i rozszerzyć dotychczasowe relacje, co pozwoli na szybsze rozpoczęcie prac nad kolejnymi projektami.
Nowe produkty dopiero w latach 30.
Choć umowa została podpisana, na pierwsze efekty trzeba będzie poczekać. Zgodnie z zapowiedziami nowe rozwiązania trafią na rynek na początku lat 30. XXI wieku. Proces wprowadzania środków ochrony roślin jest bowiem długotrwały – obejmuje badania, formulację, testy oraz wieloletnie procedury rejestracyjne.
Dla rolników kluczowe będzie to, czy nowa spółka rzeczywiście zwiększy liczbę dostępnych preparatów. W Europie sektor ten zmaga się z rosnącą presją regulacyjną, a wiele substancji czynnych jest wycofywanych lub ograniczanych. Jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na produkty bardziej selektywne i skuteczne, dostosowane do restrykcyjnych wymagań środowiskowych.
Finalizacja transakcji planowana jest na czwarty kwartał 2026 roku, pod warunkiem uzyskania niezbędnych zgód regulacyjnych. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, nowa spółka stanie się kolejnym przykładem konsolidacji kompetencji na rynku agrochemicznym – co w obliczu rosnących kosztów i skomplikowanych procedur może okazać się kluczowe dla dalszego rozwoju branży.
