Izraelska firma Aleph Farms, specjalizująca się w produkcji mięsa hodowanego komórkowo, otrzymała od regulatorów w Singapurze zgodę na wprowadzenie do obrotu swoich cienkich steków wołowych. Planowany start sprzedaży przewidziano na pierwszą połowę 2027 roku. Firma współpracuje z Cell Agritech w zakresie rozwoju i produkcji kontraktowej, a pierwsze partie komercyjne mają powstać w Singapurze.
Jak poinformował dyrektor generalny Aleph Farms, Didier Toubia, początkowo produkcja będzie realizowana w Singapurze, a większy zakład Cell Agritech w Penang w Malezji wesprze zwiększone wolumeny w miarę wzrostu popytu. Transfer technologii trwa już w Singapurze oraz w Szwajcarii w The Cultured Hub, a obie linie produkcyjne mają być operacyjne w 2027 roku. Firma prowadzi także rozmowy z partnerami z sektora gastronomicznego w Singapurze, ale na razie nie ujawnia ich nazw.
Aleph Farms ma już zgodę na sprzedaż swoich steków w Izraelu od 2023 roku, jednak priorytetem są inne rynki. Toubia podkreśla, że firma skupia się na Singapurze i Szwajcarii, gdzie rozwija zdolności produkcyjne z partnerami i uzyskuje zatwierdzenia regulacyjne.
Droga do rentowności
Według Toubii, fundamentalne pytania dotyczące kosztów, skalowalności i jakości produktu w produkcji mięsa hodowanego komórkowo zostały w dużej mierze rozwiązane. Wyzwaniem jest teraz opracowanie odpowiedniego modelu i partnerstw, aby przejść przez początkową fazę skalowania i osiągnąć rentowność w ciągu najbliższych dwóch–trzech lat. Drugim wyzwaniem są krótsze i jaśniejsze ścieżki regulacyjne, które pozwoliłyby zatwierdzonym produktom szybciej trafić na rynek.
Aleph Farms niedawno zwolnił część zespołu, co wiąże się z planami przeniesienia produkcji w Izraelu z pilotażowego zakładu do stron trzecich. Toubia wyjaśnia, że jest to bardziej kapitałowo efektywna ścieżka skalowania niż budowa i prowadzenie własnych zakładów. Wielkość zespołu odzwierciedla tę zmianę strukturalną, a nie zmianę aktywności czy ambicji firmy.
Niższe koszty dzięki nowemu procesowi
Aleph Farms zmodyfikował swoją podstawową platformę, umożliwiając produkcję całych steków wołowych w mniejszej liczbie etapów i po niższych kosztach. Zamiast namnażać komórki w jednym bioreaktorze, a następnie przenosić je do drugiego w celu zaszczepienia na rusztowaniach roślinnych, firma zrezygnowała z drugiego etapu. Teraz komórki są częściowo różnicowane w tłuszcz i mięśnie w pierwszym bioreaktorze poprzez zmianę składu pożywki. Następnie komórki są zbierane i dodawane do roślinnej matrycy białkowej.
Toubia, który obecnie pozyskuje kapitał na rozwój, mówi o pełnym przejściu na ten nowy, usprawniony proces, co znacznie obniża liczbę etapów i koszty produkcji. CTO firmy, Neta Lavon, podkreśla, że polegają na sprawdzonych projektach i rozmiarach bioreaktorów, aby zmniejszyć ryzyko i poprawić skalowalność. Analiza techniczno-ekonomiczna wykazała wysokie marże przy parytecie cenowym z użyciem bioreaktorów o pojemności 5000 litrów, które są już stosowane w bioprzetwarzaniu komercyjnym.
Lavon zwraca uwagę na dwa wcześniejsze kroki, które umożliwiły obecny stan: przejście na w pełni bezzwierzęcą pożywkę w 2021 roku oraz niezależna analiza techniczno-ekonomiczna potwierdzająca, że rentowność jest osiągalna przy użyciu niemodyfikowanych, nie-GMO komórek i dostępnego dziś sprzętu.
Parytet cenowy z konwencjonalną wołowiną
Niezależna analiza techniczno-ekonomiczna wskazuje, że produkcja może być skalowana z zyskiem przy użyciu dostępnej technologii i sprzętu. Projektuje się 47% marżę brutto przy parytecie cenowym z konwencjonalną wołowiną, jednostkowy koszt produkcji na poziomie 6,45 dolara za funt oraz okres zwrotu w 2,5 roku.
Uzasadniając sens produkcji mięsa hodowanego komórkowo, Toubia wskazuje na bezpieczeństwo żywnościowe i odporność łańcuchów dostaw. Przytacza ostatnie wydarzenia: COVID, wojnę na Ukrainie, eskalację ceł i niestabilność w Zatoce Perskiej, które ujawniły słabości skoncentrowanych i długich łańcuchów dostaw. Produkcja białka bliżej miejsca popytu i zróżnicowana geograficznie może zmniejszyć narażenie na tego typu wstrząsy.
