Rolnik z Wielkopolski: pług zostaje, ale nie ma jednej idealnej metody uprawy

Rolnik z Wielkopolski: pług zostaje, ale nie ma jednej idealnej metody uprawy

Pług wciąż w użyciu, ale bez fanatyzmu

Robert Szymczak, rolnik gospodarujący w Wielkopolsce, nie zamierza rezygnować z pługa. W rozmowie o uprawie gleby podkreśla, że nie istnieje uniwersalna, najlepsza technologia. Jego zdaniem wybór metody powinien zależeć od konkretnych warunków polowych, a nie od mody czy przekonań.

Orka, bezorka, no-till – każda ma wady i zalety

Jak wylicza Szymczak, każda z technologii – orka, uprawa bezorkowa, siew bezpośredni (no-till) czy uprawa pasowa – ma swoje mocne i słabe strony. Orka wymaga dużo paliwa i czasu, ale w niektórych sytuacjach jest niezastąpiona. Bezorka chroni strukturę gleby, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. No-till oszczędza przejazdy, ale potrzebuje odpowiednich maszyn i warunków wilgotnościowych. „Nie ma idealnego sposobu uprawy, tak jak nie ma lekarstwa na wszystko” – mówi rolnik.

Więcej przejazdów to nie zawsze lepiej

Szymczak zwraca uwagę, że nadmierna liczba zabiegów uprawowych nie gwarantuje lepszego efektu. Przytacza przykład wiosny, gdy niektórzy rolnicy kilkukrotnie przygotowywali stanowisko, a później wiatr zniweczył ich pracę. „Może pole nie wygląda idealnie po jednej uprawie, ale to wystarczy. Mniej ropy, mniej godzin w siodle” – argumentuje.

No-till dopasowany do warunków Wielkopolski

W swoim gospodarstwie Szymczak testuje siew bezpośredni, ale nie na ślepo. Wybrał siewnik redlicowy (Horsch Sprinter SL), który dobrze radzi sobie na słabszych glebach Wielkopolski, gdzie wilgotność bywa ograniczona. Jego zdaniem siewniki talerzowe sprawdzają się lepiej na żyznych i wilgotnych stanowiskach. „Trzeba patrzeć na własne pole, a nie na filmy z Internetu” – podkreśla.

Wiedza z praktyki najważniejsza

Rolnik przyznaje, że utrzymywanie kilku technologii i różnych maszyn nie zawsze jest opłacalne finansowo, ale daje bezcenne doświadczenie. „Moją największą rzeczą, za którą chciałbym, żeby ludzie mnie podziwiali, jest moja wiedza” – mówi. W jego gospodarstwie technologia ma wspierać decyzje, a nie je zastępować. Pług zostaje, bo w określonych warunkach wciąż jest potrzebny, ale inne metody są testowane i wdrażane tam, gdzie przynoszą korzyści.

Fot. Pexels / Aydın Photography

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *