Różnorodność maszyn w jednym gospodarstwie
Wielu rolników stawia na specjalizację, ale Robert Szymczak udowadnia, że różnorodność może być kluczem do sukcesu. W swoim gospodarstwie posiada osiem ciągników, w tym gąsienicowego Johna Deere 8345RT, a także maszyny do uprawy bezorkowej, no-till oraz tradycyjny pług. Jak tłumaczy, każda technologia ma swoje miejsce w zależności od warunków i potrzeb.
John Deere 8345RT – spełnienie marzenia
Zakup ciągnika gąsienicowego był dla Szymczaka realizacją marzenia. Początkowo rozważał używaną maszynę, ale po analizie kosztów remontu okazało się, że nowy model jest tylko nieznacznie droższy. Rolnik podkreśla, że przy dobrych warunkach wilgotnościowych gąsienice sprawdzają się lepiej niż koła bliźniacze – zmniejszają poślizg i zużycie paliwa, a przy tym mieszczą się w dopuszczalnej szerokości transportowej. Zaznacza jednak, że na bardzo zmiennych glebach mogą występować problemy z trakcją.
Dealer kluczowym czynnikiem wyboru marki
Choć w gospodarstwie dominują maszyny John Deere, Szymczak nie uważa, by marka ta była technicznie lepsza od innych. Jak mówi, o wyborze często decydują relacje z dealerem i jakość obsługi. „Gdyby wtedy sprzedawano mi New Hollanda czy Fergusona, dziś miałbym właśnie takie ciągniki” – przyznaje. Dodaje, że nawet najlepszy sprzęt może się zepsuć, dlatego ważne jest zaplecze serwisowe.
Starsze ciągniki i sentyment do Ursusa
W gospodarstwie pracują również ciągniki mające ponad 20 lat, które nadal mają niewielkie przebiegi. Szymczak uważa, że nie zawsze opłaca się wymieniać sprzęt na nowszy – czasem lepiej ograniczyć liczbę przejazdów niż zwiększać godziny pracy maszyn. Szczególne miejsce zajmuje Ursus 1212, który rodzina kupiła i wyremontowała własnymi siłami. „Chyba poza pierwszym John Deere z żadnego ciągnika nie było większej radości” – wspomina rolnik.
Horsch – uniwersalność i rozwój technologii
Drugą dominującą marką w gospodarstwie jest Horsch. Szymczak zaczynał od siewnika Pronto, a z czasem dołączyły Terano FM, Joker HD, Focus i Cruiser. Szczególnie ceni siewnik Focus, który pozwolił połączyć siew zbóż i kukurydzy w jednej platformie. „Lubię maszyny, które dają uniwersalność i możliwość rozwoju technologii” – tłumaczy.
Pług zostaje, ale nie jest używany
Mimo że Szymczak stosuje uprawę bezorkową i no-till, nie zamierza sprzedawać pługa. „Nie ma idealnego sposobu uprawy. Każdy ma swoje zalety i wady” – mówi. Decyzje podejmuje na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji gospodarstw z różnych krajów.
Eksperymenty dla wiedzy
W gospodarstwie znajduje się także 12-metrowa brona chwastownikowa Hatzenbichler, używana sporadycznie. Szymczak przyznaje, że mechaniczne zwalczanie chwastów jest droższe od chemicznego, ale zdobyte doświadczenie może być cenne w przyszłości, gdy wymagania rynku lub programy wsparcia zwiększą znaczenie technologii ograniczających środki ochrony roślin.
Wiedza ważniejsza niż sprzęt
Choć park maszynowy robi wrażenie, Szymczak podkreśla, że najcenniejszą inwestycją jest wiedza. „Chciałbym, żeby ludzie podziwiali mnie przede wszystkim za wiedzę” – mówi. To ciekawość i chęć sprawdzania rozwiązań w praktyce sprawiają, że w jednym gospodarstwie można znaleźć tak różnorodne maszyny i technologie.
Fot. Pexels / El Capra
