Polscy rolnicy coraz chętniej sięgają po zaawansowane technicznie opryskiwacze i inny sprzęt ochrony roślin. Niestety, jak pokazują obserwacje doradców i samych producentów, sama inwestycja w nowoczesną maszynę nie wystarczy. Kluczowe okazuje się odpowiednie przeszkolenie i zrozumienie procesów agrotechnicznych.
W wielu przypadkach decyzja o zakupie drogiego opryskiwacza zapada pod wpływem impulsu – na przykład po rozmowie z sąsiadem, który chwali się swoim nowym nabytkiem. Brakuje jednak czasu na dokładne poznanie specyfikacji i zasad działania urządzenia. Tymczasem, jak podkreślają eksperci z Instytutu Ochrony Roślin, nieprawidłowo wykonany zabieg może nie tylko nie przynieść efektu, ale wręcz zwiększyć ryzyko fitotoksyczności i zanieczyszczenia środowiska.
Dane z ostatnich lat wskazują, że nawet 30% strat w plonach w niektórych uprawach wynika z błędów aplikacji środków ochrony roślin. Do najczęstszych należą: złe ustawienie ciśnienia, nieodpowiednia prędkość jazdy, praca przy niekorzystnym wietrze czy pomijanie kalibracji sprzętu. Agronomowie zwracają uwagę, że nowoczesne opryskiwacze wyposażone w systemy GPS i sekcyjne wyłączanie dysz mogą znacząco ograniczyć te błędy, ale tylko wtedy, gdy operator potrafi je właściwie skonfigurować.
W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na wiedzę, wiele ośrodków doradztwa rolniczego oraz firm dystrybuujących sprzęt organizuje bezpłatne szkolenia i pokazy polowe. Uczestnictwo w nich to nie tylko oszczędność pieniędzy, ale przede wszystkim inwestycja w bezpieczeństwo upraw i ochronę środowiska naturalnego. Jak mówi jeden z doradców: „Lepiej wydać jeden dzień na kurs, niż potem przez cały sezon martwić się o plony i dopłacać do interwencyjnych zabiegów”.
Foto: images.pexels.com
