Polski rynek ziemniaków mierzy się z poważnym wyzwaniem. Nadmierna podaż, będąca efektem zarówno rekordowych zbiorów w kraju, jak i utrzymującej się wysokiej produkcji w całej Unii Europejskiej, doprowadziła do gwałtownego spadku cen. W obliczu rosnących kosztów nawozów, środków ochrony roślin i energii, wielu producentów staje przed trudną decyzją o ograniczeniu areału upraw w kolejnym sezonie.
Presja rynkowa i rosnące koszty
Jak wynika z najnowszego raportu „Agro Nawigator” przygotowanego przez analityków banku PKO BP, sytuacja na rynku ziemniaka jest napięta. Niskie ceny skupu, często niepokrywające nawet kosztów produkcji, w połączeniu z drożejącymi środkami produkcji, tworzą mieszankę wybuchową. W efekcie, już teraz słychać głosy o planowanym zmniejszeniu powierzchni upraw w sezonie 2026/27. Eksperci podkreślają, że bez interwencji rynkowej lub stabilizacji cen, polskie ziemniaki mogą na dobre zniknąć z wielu gospodarstw.
Konsekwencje dla całej branży
Spadek produkcji ziemniaków to nie tylko problem rolników. To również zagrożenie dla przetwórstwa, które w Polsce dynamicznie się rozwija – od produkcji frytek po chipsy. Mniejsza podaż surowca może zmusić zakłady do importu, co wpłynie na wzrost cen gotowych produktów. Dodatkowo, ograniczenie areału może doprowadzić do zmniejszenia bioróżnorodności w płodozmianie, co w dłuższej perspektywie osłabi kondycję gleb.
„Rolnicy znajdują się w pułapce kosztów. Z jednej strony ceny energii i nawozów są wysokie, z drugiej – rynek nie jest w stanie zaoferować satysfakcjonującej stawki za ziemniaki. To prosta droga do wycofywania się z uprawy, co może odbić się czkawką za 2-3 lata, gdy popyt nagle przewyższy podaż” – komentuje dr inż. Marek Kowalski, ekspert ds. ekonomiki rolnictwa z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Co dalej z polskim ziemniakiem?
Analitycy PKO BP zwracają uwagę, że kluczowe będą decyzje podejmowane w nadchodzących miesiącach. Jeśli tendencja spadkowa cen się utrzyma, a koszty nadal będą rosły, możemy być świadkami istotnej czystki wśród producentów. W historii polskiego rolnictwa podobne zjawiska miały już miejsce – np. w przypadku buraka cukrowego po reformie rynku cukru w UE. Wówczas wielu plantatorów zrezygnowało z uprawy, co na lata zmieniło strukturę produkcji.
Dla konsumentów oznacza to jedno: ziemniaki, które dziś są symbolem taniego i dostępnego pożywienia, mogą w przyszłości stać się produktem sezonowym i droższym. Na razie jednak rolnicy czekają na sygnały z rynku i ewentualne wsparcie ze strony państwa w postaci dopłat do areału lub interwencyjnego skupu.
Foto: images.pexels.com
