Wielkopolska wieś Suchorzew pod Pleszewem to miejsce, gdzie od pokoleń rozwija się rodzinne gospodarstwo rolne. Obecnie na 80 hektarach, z czego 30 ha to użytki zielone, gospodarują Agnieszka i Bogumił Kasołkowie. Utrzymują około 200 sztuk bydła, w tym 80 krów mlecznych rasy HF oraz 4 sztuki bydła biało-czerwonego. Na pozostałych gruntach uprawiają rośliny motylkowe, pszenżyto i kukurydzę, które przeznaczane są na paszę dla zwierząt.
Historia przekazywana z pokolenia na pokolenie
Gospodarstwo w Suchorzewie ma długą tradycję – cztery pokolenia rodziny Kasołków dokładały swoją cegiełkę do jego rozwoju. Pradziadek obecnego właściciela przekazał je synowi, a później kolejnym następcom. Każde pokolenie powiększało areał, budowało nowe budynki i rozwijało stado. Bogumił Kasołka przejął gospodarstwo jako 17-latek, zaczynając od 17 hektarów i 8–10 krów. Dziś, po latach pracy, areał wzrósł do 80 ha, a stado do około 200 sztuk.
Młody następca z konkretnymi planami
15-letni Szymon, syn Agnieszki i Bogumiła, już wie, że chce kontynuować rodzinną tradycję. Od września rozpocznie naukę w szkole rolniczej w Marszewie. – Gospodarstwo to moje drugie życie. Od małego byłem uczony pracy tutaj – mówi Szymon. Najwięcej czasu spędza z ojcem, ale chętnie pyta też starszych kuzynów. Jego pasją są maszyny, zwłaszcza 170-konny John Deere. Po osiągnięciu pełnoletności chciałby przejąć część gospodarstwa – na początek 20–40 ha, docelowo nawet 140 ha. Planuje wziąć dotację dla młodego rolnika i zainwestować w większy ciągnik. – Zostałbym przy krowach mlecznych, ale może chciałbym mieć też trochę trzody chlewnej – dodaje.
Rodzice wspierają, ale nie oddają wszystkiego od razu
Agnieszka i Bogumił Kasołkowie widzą zaangażowanie syna i zapowiadają, że po jego 18. urodzinach przekażą mu część gospodarstwa. – On musi nauczyć się, jak tym wszystkim zarządzać. To nie są tylko przychody, ale też koszty – podkreślają. Pani Agnieszka zwraca uwagę, że współczesne rolnictwo daje kobietom więcej możliwości. – Wciąż pokutuje stereotyp, że na gospodarstwie kobieta musi tylko pracować przy krowach. Dziś to wygląda inaczej – mówi. W sierpniu państwo Kasołkowie będą starostami dożynek miejsko-gminnych.
Gospodarstwo Kasołków to przykład, jak rodzinne tradycje mogą łączyć się z nowoczesnym podejściem do rolnictwa. Szymon, mimo młodego wieku, ma jasną wizję przyszłości i chce rozwijać to, co wypracowały poprzednie pokolenia.
Fot. Pexels / Ofir Eliav
