Od zepsutego jajka do własnej marki. Historia Kurzej Szajki

Od zepsutego jajka do własnej marki. Historia Kurzej Szajki

Karolina Przybyłek z Mazowsza postanowiła stworzyć coś własnego obok gospodarstwa mlecznego męża. Dziś prowadzi legalną sprzedaż jaj pod szyldem Kurza Szajka, a jej stado liczy około 60 kur. To historia o tym, jak jedno zepsute jajko może zmienić codzienność i stać się początkiem małego biznesu.

Początek: 12 kur i zepsute jajko

Wszystko zaczęło się od rozczarowania. Karolina kupiła jajka wiejskie, które po rozbiciu okazały się zgniłe. To doświadczenie skłoniło ją do decyzji: założy własne stado. Początkowo 12 kur miało zaspokoić potrzeby rodziny. Szybko okazało się, że jajka od własnych kur smakują lepiej niż sklepowe, a znajomi i rodzina zaczęli pytać o możliwość zakupu. Stado rosło – przy 35 kurach pojawiła się myśl o legalnej sprzedaży.

Kurza Szajka – nazwa z charakterem

Nazwa nie jest przypadkowa. Karolina chciała uniknąć typowych określeń jak „jajka wiejskie” czy „naturalne”. Wybrała coś z humorem, nawiązującego do temperamentu kur. Jak sama mówi, w kurniku panuje hierarchia, zdarzają się konflikty, a kury mają swoje charaktery. Stąd „Kurza Szajka” – nazwa, która bawi i przyciąga uwagę.

Codzienna praca przy kurach

Dzień zaczyna się około 7 rano od otwarcia kurnika. Kury wybiegają na wybieg, dostają świeżą zielonkę – pokrzywę lub trawę. Karolina karmi je głównie zbożem, które sama mieszka: pszenica, pszenżyto, jęczmień, owies, kukurydza, rzepak, kreda pastewna i słonecznik. Zboże kupuje od zaprzyjaźnionego rolnika z odległości 30 km. Nie stosuje pasz przemysłowych. Jak podkreśla, chce wrócić do tradycyjnego żywienia, jakie pamięta z dzieciństwa.

Wyzwania: drapieżniki i choroby

Wybieg jest zabezpieczony wysoką siatką wkopaną w ziemię, a nad nim rozpięta jest kolejna siatka chroniąca przed jastrzębiami. Mimo to lisy dwukrotnie porwały kury. Problemem są też kuny i sroki, które potrafią zjeść jajka. Karolina dba o higienę: osobne obuwie do kurnika, maty dezynfekcyjne, cotygodniowe sprzątanie i dezynfekcja. Nowe kury przechodzą dwutygodniową kwarantannę. Kupuje je wyłącznie z legalnych odchowalni, nie od handlarzy.

Legalizacja i koszty

Decyzję o legalnej sprzedaży podjęła świadomie, mimo że otoczenie odradzało. Jak mówi, kontrola nie jest straszna, a wręcz pomaga poprawić błędy. Największą inwestycją było przygotowanie pomieszczenia do przechowywania jaj – koszt około 5 tys. zł. Większość prac wykonała sama. Ceny jaj wahają się od 1,20 zł do 1,50 zł za sztukę. Karolina podkreśla, że na koszt składają się nie tylko kury, ale też zboże, ściółka, zabezpieczenia i codzienna praca. Cena kur wzrosła – dziś dorosła kura kosztuje nawet 60 zł.

Plany na przyszłość

Kurza Szajka dopiero startuje. Karolina chce pozyskać stałych klientów z okolicznych miejscowości: Chorzele, Myszyniec, Jednorożec, Baranowo. Oferuje dowóz do 25 km przy zamówieniu od 30 jaj. Marzy o rozwoju stada do 300 kur i udziale w akcjach charytatywnych. Na Facebooku pokazuje codzienne życie na wsi – bez wstydu i z humorem. Jej zdaniem klient powinien wiedzieć, kto stoi za produktem.

Historia Karoliny Przybyłek to przykład, że sprzedaż bezpośrednia może być alternatywą dla anonimowych ogłoszeń. Pokazuje, że warto postawić na jakość, lokalność i transparentność. W czasach, gdy konsumenci coraz częściej pytają o pochodzenie żywności, takie inicjatywy mogą zyskać na znaczeniu.

Fot. Pexels / cottonbro studio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *