W Wilkowie, w gminie Sępólno Krajeńskie (woj. kujawsko-pomorskie), dwaj bracia – Robert i Dawid – prowadzą gospodarstwo, które od dwóch lat organizuje samozbiory warzyw. Klienci mogą przyjechać na pole i samodzielnie wykopać cebulę, buraki, marchew, seler, por, pietruszkę, dynie oraz ziemniaki. To inicjatywa, która ma przybliżyć konsumentom realia produkcji rolnej.
Ceny prosto z pola
Za cebulę żółtą i czerwoną zapłacimy 1 zł/kg, buraki około 2 zł/kg, ziemniaki około 1,60 zł/kg, seler i por 3 zł za sztukę. Dynia zwykła kosztuje 3 zł/kg, a ozdobna 6 zł/kg. Większość warzyw wyceniono na około 2 zł/kg. To konkurencyjne ceny w porównaniu do skupu, gdzie cebula osiąga 60–70 gr/kg, marchew 40–50 gr/kg, a buraki zaledwie 10–20 gr/kg.
Nie tylko sprzedaż, ale i edukacja
– Nam chodzi przede wszystkim o to, żeby nauczyć ludzi kupowania bezpośrednio od rolnika – mówi Robert. Bracia podkreślają, że nie kierują się problemami ze zbytem, lecz chcą pokazać, jak wygląda produkcja od pola do stołu. Na miejscu przygotowują zupę z własnych warzyw, a jej smak pozostaje niespodzianką. Można też spróbować soków oraz kupić miody od lokalnego pszczelarza.
Rodzinna atmosfera i lokalna współpraca
Samozbiory przyciągają całe rodziny. Dzieci mają okazję zobaczyć pole i zrozumieć, skąd pochodzi jedzenie. – Niektórzy naprawdę długo zostają, chodzą po polu, rozmawiają z nami – opowiadają gospodarze. Bracia współpracują z okolicznymi rolnikami, dzięki czemu asortyment jest szerszy. – Ktoś ma jedno warzywo, ktoś inne i dzięki temu możemy stworzyć lokalny asortyment – tłumaczy Robert.
Gospodarstwo i plany na przyszłość
Gospodarstwo Roberta liczy niespełna 70 ha, na których uprawia zboża, rzepak i warzywa. Warzywa zajmują zwykle 7–10 ha. W tym roku cebula rosła na 5 ha, marchew na 1 ha, a buraki na 0,5 ha. Bracia rozpoczęli także uprawę czosnku. – Nie chcę robić dziesięciu hektarów. Wolę pięć, ale zrobić je dobrze i mieć taki sam plon – podkreśla Robert. Rolnicy ograniczają nawożenie, choć nie prowadzą gospodarstwa ekologicznego. Promują się w mediach społecznościowych pod nazwą „Pora na braci – Usługi Rolnicze”. W przyszłości myślą o sprzedaży wysyłkowej, bo klienci już pytają o taką możliwość. Chcą, by samozbiory stały się lokalną tradycją.
Fot. Pexels / HONG SON
