Od 4 maja na warszawskich Broniszach można kupić pierwsze krajowe truskawki z upraw tunelowych. Plantatorzy dotrzymali słowa i dostarczyli owoce zgodnie z zapowiedzią. Z każdym kolejnym dniem ich ilość podwaja się, co świadczy o rosnącej skali produkcji pod osłonami. Wraz z ociepleniem pogody wzrasta też popyt na truskawki, arbuzy oraz pierwsze w tym sezonie owoce pestkowe importowane z Hiszpanii.
Szczególną uwagę zwracają ceny czereśni, które sięgają nawet 110 zł za kilogram. To efekt ograniczonej jeszcze podaży oraz dużego zainteresowania konsumentów, którzy chętnie sięgają po pierwsze wiosenne nowości. Eksperci rynku sadowniczego przewidują, że w miarę napływu większej ilości owoców z krajowych sadów ceny będą stopniowo spadać. W ubiegłych latach podobny trend obserwowano w przypadku truskawek – ich ceny po kilku tygodniach sezonu spadały o 30–40%.
Warto dodać, że tegoroczny sezon owocowy w Polsce charakteryzuje się wcześniejszym startem niż zwykle, co jest efektem łagodnej zimy i ciepłej wiosny. Sadownicy z regionu grójeckiego i sandomierskiego już przygotowują się do zbiorów czereśni, które tradycyjnie trafiają na rynek w drugiej połowie maja. Wzrost podaży powinien przełożyć się na niższe ceny detaliczne, choć nadal będą one wyższe niż w latach poprzednich ze względu na rosnące koszty produkcji i transportu.
Według analityków rynku spożywczego, wysoka cena czereśni na początku sezonu to zjawisko typowe. Podobne sytuacje miały miejsce w 2022 i 2023 roku, gdy pierwsze partie owoców kosztowały nawet 80–100 zł za kilogram. Dopiero w pełni sezonu, czyli w czerwcu, ceny stabilizują się na poziomie 20–40 zł za kilogram. Dla konsumentów oznacza to, że warto poczekać kilka tygodni, by cieszyć się smakiem czereśni bez nadwyrężania domowego budżetu.
Foto: images.pexels.com
